Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep Mr. Gold'a

Go down 
AutorWiadomość
Mr. Gold
Axalotl
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 26/01/2018

PisanieTemat: Sklep Mr. Gold'a   Wto Lut 06, 2018 6:41 pm


Pod skromnym, prostokątnym szyldem z napisem "Mr. Gold's antics and pawnshop" znajdują się proste drzwi prowadzące w tajemnicze miejsce w samym centrum Gravity Falls.
Sklepik przyjmuje swoich gości w dużym pokoju pełnym gablot, szaf i półek, na których piętrzą się znakomite towary. Większość z nich to antyki, inne to towary sprzedane przez mieszkańców, jeszcze inne zostały zastawione i czekają na wykup. Gospodarz wierzy w porządek i elegancję, dlatego jego sklep aż lśni od czystości i dbałości o szczegóły. Po prawej stronie od wejścia stoi duży, czarny fortepian, na którym często pogrywa sobie Gold.
Na zapleczu znajduje się pracownia, gdzie sprawdza się złoto, kruszce i biżuterie, jak i naprawia zniszczone rzeczy, konserwuje stare i odnawia te, które wymagają szczególnej dbałości. Zegarek też ci naprawią, a zrobi to nawet sam właściciel.
Dalsze pokoje to część mieszkalna, prosta kawalerka z salonem, sypialnią, łazienką i kuchnią w aneksie. Nic szczególnie niezwykłego, poza umeblowaniem, które podobnie co w sklepie stoi na wysokim poziomie. Widać niektóre ze swoich antyków nasz gospodarz woli zachować dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Paralityk
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 11/02/2018

PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   Pon Lut 12, 2018 5:56 pm

Pracowanie w sklepie spożywczym od paru miesięcy nie było dobrym pomysłem, zwłaszcza, że musiał on też wywijać na wózku w magazynie za namowami leniwych współpracowników, co bywało okropnie problematyczne. Papiery na zwolnienie swojego zada z tamtej posady miał już na biurku w swoim pokoju, czekały tylko aż chłopaczyna coś znajdzie by wcisnąć je w ręce kierowniczki. Aktualnie jego celem był sklep z antykami, który czasami mijał podczas wieczornych przejażdżek. Wyglądał tajemniczo i ciekawie, więc też Johnny pozwolił sobie zapuścić się w to miejsce w poszukiwaniu pracy. A może akurat się uda, a tak natrętna osoba jak jego pani kierownik zejdzie mu z łba. Podjeżdżając pod upatrzone sobie miejsce Johnny uniósł brwi z zaskoczenia widząc podjazd na wózki inwalidzkie, chociaż jeśli to był sklep z antykami, to pewnie był to po prostu zjazd na łatwiejsze wywożenie mebli ze sklepu. Takie sklepy miały właśnie te plusy - podjazdy i szerokie drzwi wejściowe, najczęściej otwierane z obu stron. Uśmiechnął się pod nosem popychając ręką drzwi tak, by nie walnąć w nic w sklepie, a jeszcze w miarę bezpiecznie i bez obicia kół wjechać do środka. Woah, udało mu się, aż najchętniej sam sobie by poklaskał. Rozejrzał się po sklepie lekko podskakując przez niespodziewany dźwięk dzwonka obijającego się o ramę. Cóż, tego się nie spodziewał. Postanowił podjechać bliżej lady, a może i sprzedawca wyłoni się z zaplecza. Stuknął palcami w czyste drewno trzykrotnie. Przecierając o siebie palec wskazujący i kciuk dopiero zauważył, jak tu lśni. Jak widać nie każdy sklep z antykami musi być zakurzony i zasyfiony. Pozory mylą. Obecny właściciel na pewno musi być srogim pedantem. Aż pachnie psikaczem do mycia okien i mebli.
- Em.. Przepraszam, szukacie może pracownika? – Rzucił prosto z mostu w stronę blatu rozglądając się jeszcze po sklepie. Fortepian, antyki i złoto. Po co on w ogóle robi obeznanie się w terenie, skoro już widział wszystko na wejściu.
- Za bardzo rozbiegany nie jestem, ale mogę się przydać. – No tak, zawsze działający idealnie wpasowany żart na temat jego kalectwa może przecież uratować cała sytuacje. Przynajmniej widać, że ma jakiś humor i dystans do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mr. Gold
Axalotl
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 26/01/2018

PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   Sro Lut 14, 2018 2:43 am

Johnny bez problemu dostał się do sklepu - próg posiadał podjazd ułatwiający dostanie się wózków dziecięcych i inwalidzkich. Sklepikarz może i miał swoje lata (nawet jeśli tego nie widać) ale pamiętał o biednych duszach dotkniętych kalectwem lub tych radośnie witających nowych członków rodziny.
Sklep tonął w ciszy nie licząc przyjemnego dzwonka, który rozbrzmiał po otwarciu drzwi. Tak samo po ich zamknięciu, drzwi w końcu wracają tą samą drogą więc musiały ponownie uderzyć w jego brzeg - drzwi otwierają się bowiem do wewnątrz sklepu. Za zamkniętymi drzwiami już czaił się tajemniczy, jednooki mężczyzna w żółtej kamizelce i niebieskim błyskiem w oku. Podpierał się laską w milczeniu przyglądając się gościowi. Zapewne chcąc napędzić młodemu człowiekowi stracha lub wywołać atak serca, mężczyzna odezwał się zza jego pleców:
- Na szczęście sklep z antykami nie wymaga mistrzostwa w biegu na 100 metrów, przyjacielu...
Gold stuknął kilka razy laską o podłogę powoli podchodząc do lady. Musiał zrobić niezłe wrażenie na licealiście. Blondyn jedynie sięgnął po proste krzesło za nią po czym wrócił do młodzieńca. Postawił je kilka metrów dalej obok bardzo starego stolika na kawę, na którym wcześniej widniała kartka z certyfikatem autentyczności potwierdzającym jego wiktoriańskie korzenie. Na stoliku stał też dymiący czajnik z porcelany i dwie filiżanki o bogatych zdobieniach.
-Herbaty? -zapytał siadając przy ładnym meblu, którego cena pewnie też była całkiem ładna.
-Jak pewnie się domyśliłeś, jestem właścicielem, mów mi Gold albo Pan Gold. Twoja wola -zagadnął nalewając sobie i Johnny'emu jeśli zechce. - Nie żal tak młodemu człowiekowi marnować czasu w takiej rupieciarni? -zapytał, próbując wybadać nowego pracownika. Jasne, niewielu tu przychodzi, ale nie miał zamiaru przyjmować byle kogo. Może i na wózku ale Gold nie będzie dawał nikomu taryfy ulgowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Paralityk
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 11/02/2018

PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   Sro Lut 14, 2018 11:09 am

Tego się nie spodziewał, gdyż w 90 procentach przekonany był o obecności właściciela gdzieś na zapleczu, a nie za jego plecami. Podskoczył do góry - niestety odbijając się nogami od podpurki na stopy i syknął głośno łapiąc się za kolana. Nienawidził tego uczucia bólu, które właśnie rozchodziło się po jego całych dolnych kończynach. Próbując zapomnieć o towarzyszącym mu bólu wyszperał z kieszeni tabletkę i ją połknął. Te silne przeciwbólówki i tak praktycznie nigdy nie pomagały, a tylko niszczyły jego żołądek.
- Może i nie wymaga, ale jakoś bede musiał te meble przesuwać. Ewentualnie będę się do kogoś zwracał w potrzebie. — Odparł prostując się. Nie będzie przecież gnił zgięty w pól przez swoje nogi kiedy ma zrobić dobre wrażenie. Kiedy sprzedawca przeniósł się zza lady na krzesło Johnny miał pierwszą dobrą okazje by się mu dokładniej przyjrzeć. Wyglądał jak bardzo ciekawa osoba, więc to tylko zachęcało go do podjęcia pracy w tym sklepie. Chociażby by poznać bliżej owego właściciela. Zapach świeżej herbaty poczuł od razu, ale tylko dziwnie się przez niego skrzywił. Nie cierpiał żadnego rodzaju, od czarnych i zielonych po owocowe miksy na każdą porę roku. Był zdecydowanym członkiem teamu kawowiczów. Lepiej parzyć świeżo zmielone ziarna niż jakieś suche listki.
- Niestety odmówię, Panie Gold. Chociaż w sumie po prostu Gold, będzie mi wygodniej i nie będę paprał się z bawieniem sie w grzeczności, skoro sam mi na to zacny właściciel pozwala. — Uśmiechnął się dość ciepło do mężczyzny i złożył ręce w trójkąt. Miał taki odruch jak chciał się skupić.
- Żal czy nie żal, zainteresowała mnie możliwość pracy w sklepie z antykami. Jak dobrze słyszałem jest tutaj tez lombard? Potrafie jako tako zajmować się złotem. W dzieciństwie pomagałem babci w jej lombardzie. Nie był jakiś ogromny, ale zawsze coś. Poza tym w domu miała tez pełno antyków. — Postanowił wspomnieć o swojej zmarłej juz babci, bo w sumie rzeczy, które mówił były prawdą. Akurat jak widać przydadzą mu się w przyszłości, a za dzieciaka uważał robotę w lombardzie za głupotę i stratę czasu.
- Ta cała rupieciarnia mnie po prostu jakoś kręci. — Tu nie będzie ukrywał, bo nieźle zajarała go opcja wykonywania zawodu, do którego obecnie nikt się nie pała. No i pewnie za wiele klientów nie będzie w ciągu jednego dnia, co dawać mu będzie czas do opierdzielania się w wolnych chwilach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mr. Gold
Axalotl
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 26/01/2018

PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   Sro Lut 14, 2018 7:29 pm

-A więc mam szczęście znaleźć pracownika z doświadczeniem! -radośnie zawołał Gold.
Niestety, ale Gold należy do jednego z niewielu ludzi, którzy nie tolerują smaku kawy. Chociaż zapach jest całkiem przyjemny tak nasz sklepikarz nigdy nie uległ tajemniczej czarnej substancji ze zmielonych ziaren. Cóż, nie można być doskonałym prawda? Z resztą, bluźnierstwem wobec historii byłoby podanie kawy w filiżance prosto z włości Jej Wysokości Królowej Elżbiety II. W sumie nikomu o tym nigdy nie wspominał, ale zanim jego rodzice przeprowadzili się do Stanów, Gold urodził się w Wielkiej Brytanii. Mimo stricte amerykańskiego wychowania, w sercu pozostał dalej "cholernym angolem" i nie potrafił zapomnieć tego faktu, nawet jeśli rodzice nie przykładali do tego tak dużej wagi.
Blondyn z uwagą słuchał każdego słowa Johnny'ego i ważył je w swoich myślach. Chłopak wydawał się szczery i sympatyczny, więc trochę zrobiło mu się przykro, że tak go wystraszył na samym początku ich znajomości. Spodobało mu się, że zna swoje ograniczenia i wie, że nie zrobi wszystkiego sam - taki człowiek znajdzie swoje miejsce i będzie się go trzymał. Na jego odpowiedź w sprawie herbaty zareagował lekkim śmiechem, wyraźnie rozbawiony tą rozbudowaną formą grzecznościową.
- Całe miasteczko mówi do mnie per Pan, chociaż z niektórymi chciałbym móc normalnie porozmawiać a skoro masz tu pracować to nadajesz się idealnie na towarzysza rozmów -odpowiedział.
- Jak pewnie się domyślasz, ruch u mnie jest raczej skąpy. Większość mieszkańców nie stać lub nie interesują się antykami, chociaż czasem udaje mi się od nich kupić skarby o jakich nie wiedzieli. Właśnie dlatego prowadzę też lombard, taki interes zachęca do przynoszenia rzeczy, a ja nie muszę latać od domu do domu. Współpracuję z kilkoma domami aukcyjnymi w okolicznych stanach, chociaż częściej wysyłam towar do indywidualnych klientów. -Gold wyjaśnił pokrótce to, co będzie stanowić szarą codzienność Johnny'ego. Następnie wstał i wyciągnął miarkę z kieszeni powoli okrążając chłopaka i mierząc dokładnie jego wymiary. Nie pytał o pozwolenie, zwyczajnie podszedł, wyprostował mu rękę i zebrał miarę. Potem zrobił to samo w klatce piersiowej i trochę niżej w talii. Widząc jaki ból sprawiło mu chociaż lekkie ruszenie nogami, postanowi na razie ich nie dotykać. Szybko zebrał miarę z szyi i zachował swe narzędzie do tej samej kieszonki w kamizelce. Zapisał szybciutko coś na kartce i ona również zniknęła.
-Uczysz się jeszcze, prawda? -zapytał Gold siadając znowu na krześle i ciągnąc z filiżanki łuczek herbaty. - Bądź tu jutro kiedy będziesz mógł. Nie śpiesz się, nigdzie się nie wybieram. Ustalimy twoje wynagrodzenie i dni pracy, słowem - wszystkie formalności. Nie zarobisz tu kokosów ale obiecuję, że nie będę cię ani przemęczał, ani zabierał zbyt wiele czasu.
Gold odłożył puste naczynie i sięgnął po swoją laskę. Johnny mógł mieć wrażenie, że sama podleciała do jego ręki, niczym różdżka w dłoni magika. Właściciel a teraz zapewne przyszły szef chłopaka stanął przed nim i wyciągnął ku niemu rękę. Prosty gest powitania. Kiedy chłopak wyciągnie swoją dłoń, Gold przytrzyma ją nieco dłużej i nachylając się spojrzy mu głęboko w oczy. Jednocześnie wypowie znaczące słowa...
-Zdradź mi jedną rzecz, chłopcze... Jakie jest twoje najmocniejsze, najskrytsze pragnienie? Czego pragniesz tak, że zdolny byłbyś do wszystkiego?
Słowa Gold'a zakręciły się w głowie chłopaka, drążyły tunel w jego świadomości i szukały odpowiedzi. Sympatyczny ton i proste pytanie, jednak nie znosiło sprzeciwu. Na świecie nie ma osoby zdolnej przeciwstawić się temu jednemu pytaniu Gold'a. Zgodnie z umową zawartą z pewnym trójkątnym jegomościem, zaraz miał uzyskać odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Paralityk
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 11/02/2018

PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   Czw Lut 15, 2018 7:56 pm

Skąpy ruch był jedną z głównych rzeczy, jakie go tu przywiały. Mało klientów w połączeniu z jego lenistwem daje mu więcej czasu do opierdzielania się, a i przy tym mniej roboty. Poza tym jego lepkie rączki chciały dotknąć wielu ''eksponatów'' kryjących się w głębi tego sklepu. Tych rzeczy, do których dostęp miał tylko i wyłącznie Gold oraz jego byli pracownicy, o ile w ogóle jakichś miał. Wydawało mu się, że jest chyba pierwszą osobą podejmującą tutaj pracę wyliczając właściciela. Hm, wysyłanie towaru innym brzmi jak idealna praca dla niego, bo jest to po prostu zwalanie zajęcia na innych, czyli ludzi od dźwigania tego cholerstwa. W sumie mógłby też sam to robić i im pomagać, no ale... problem leży w jego dolnych kończynach i jak się domyślam każdy już dawno zdążył to zauważyć. Gdy Gold podszedł do niego zaczynając jakieś wymiary Johnny nawet nie protestował, a było to dla niego idealne potwierdzenie, że najpewniej już dostał te robotę. Przecież bez powodu właściciel sklepu nie mierzyłby jego jakby potrzebował miary na roboczy ciuch. Ciekawe, czy sam Gold podejmie się uszycia go, czy zleci to jakiemuś okolicznemu krawcowi. Nieco go to łasktało, więc zadrżał kilkukrotnie chichrając się dziwnie pod nosem. Głupi chichot w połączeniu z jego głębokim głosem brzmiał wręcz przekomicznie. Gdy ten skończył wywijanie Johnnym jak marionetką chłopak poprawił swoje ubranie.
- Tak, wciąż się uczę. Nieco dłużej, gdyż cofnięto mnie o rok. — Rzucił od razu po otrzymaniu pytania od przyszłego pracodawcy.
- Nie zależy mi na zarobieniu kokosów, a bardziej na pobocznym zajęciu, by nie gnić bezczynnie w domu i niepotrzebnie odlatywać myślami za daleko, więc zadowoli mnie jakiekolwiek wynagrodzenie. Bardziej liczy się dla mnie wygoda pracy oraz atmosfera, dobry kontakt z pracodawcą i współpracownikami. W skrócie coś, czego w poprzedniej robocie nie było. — Rzucił krótkim monologiem wpatrując się we właściciela. On coś w sobie miał. Dodatkowo wszystkie te złudzenia, chociaż dla przykładu dziwna niby teleportująca się laska. To wszystko fascynowało go coraz bardziej. Johnny chętnie podał mu swoją dłoń uciskając ją nieco za mocno, co sam zauważył i nieco zluzował. Przy okazji wzrok przyszłego szefa wydawał się dla niego wręcz hipnotyzujący, zatopił się więc w nim. Nie miał nigdy problemu z patrzeniem innym w oczy, zaś jego spojrzenie wywoływało w nim dziwny spokój połączony z nutką strachu i obawy. Spytany o swoje najskrytsze pragnienie nie wahał się ani chwili przy odpowiedzi. To, co powiedział było dla niego oczywiste.
- Patrząc na cała sprawę i to, że nie przyszedłem tu dziś na własnych nogach można się domyśleć, że pragnę w końcu wstać z wózka bez przeszywającego całe moje ciało bólu i z pełnym czuciem w nogach. Dodatkowo... wymazanie moich czynów z przeszłości też jest jedną z opcji moich ukrytych pragnień. — Spróbował odwrócić swój wzrok wraz z głową w inną stronę wspominając o drugiej rzeczy, jednak spojrzenie Golda było zbyt przyciągające. Przynajmniej w tym momencie. Wyglądał jednak na wyraźnie zawstydzonego drugą połową swojej wypowiedzi, jakby chciał się zawinąć z tego sklepu jak najszybciej i zapomnieć o tym, co właśnie wyleciało z jego ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep Mr. Gold'a   

Powrót do góry Go down
 
Sklep Mr. Gold'a
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.
» Bet­ter to die for a friend than to die for gold

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Gravity Falls :: Centrum miasta-
Skocz do: