Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Circle Park

Go down 
AutorWiadomość
Liro
Króliczy Admin
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 15/09/2015

PisanieTemat: Circle Park   Sro Gru 27, 2017 9:44 am



Jest to mały park... może przypominający bardziej plac zabaw. Prócz ławek, na których można się zrelaksować w ciężki dzień, możemy ujrzeć wiele atrakcji dla dzieci, takich jak huśtawki czy zjeżdżalnie, zbudowanych z najprostszych materiałów. W całym parku znajduje się mnóstwo, nierówno poobcinanych, wystających z ziemi konarów ściętych drzew. Prawdopodobnie to miejsce było kiedyś na szybko wyciętym lasem. Nigdy nie stracisz tutaj poczucia czasu, gdyż widok masz piękny na wielką wieżę zegarową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mysterytown.forumpolish.com
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Wto Sty 30, 2018 10:21 pm

Był ostatnio trochę zabiegany. To musiał kogoś obowiązkowo doprowadzić do białej gorączki, to upolować obiad, to się powłóczyć – jego harmonogram był przepełniony po brzegi! To przecież jasne i klarowne, że taka ważna osobistość jest niezwykle rozchwytywana i nie ma czasu na wszelkie bzdury. Każde spotkanie musi być umówione, a on absolutnie nie traci czasu na jakiekolwiek zbędne głupoty. Ani sekundy.
Jednakże każdy ma swój system wartości. Co takiego moglibyśmy podciągnąć pod istotne zadania w ciągu dnia – spotkanie biznesowe, może randka, wizyta w urzędzie? Tak, te propozycje miałby jakiś sens. Jednak Maze już dawno temu uznał, że robienie sensownych rzeczy jest nudne. Wtedy ktoś się spodziewa twojego kroku, ruchu, nawet zamiarów. Brr, cóż za nieprzyjemna wizja. Lepiej być wariatem skaczącym na prawo i lewo, dokładnie tak.
Pewnie przez ten cały nieporządek panujący w jego głowie, właśnie zamiast zająć się czymś pożytecznym postanowił dotoczyć się na plac zabaw. Dlaczego? Być może uznał, że nikt nie będzie mu tam się dawał we znaki. Było dość chłodno, powoli się ściemniało, nie spodziewał się stada rozwrzeszczanych bachorów. Mógł więc bez wcześniejszej rezerwacji zasiąść na miejscu honorowym - zdecydowanie nieprzystosowanej do jego wzrostu huśtawce. Jakoś nie specjalnie miał ochotę sprawdzać wytrzymałość konstrukcji, dlatego jedynie ograniczał się do delikatnego bujania. Był zbyt zajęty lekturą przypadkowego magazynu, który zwinął gdzieś po drodze. Nie miał za bardzo kogo zirytować swoją obecnością, więc pozostało wkurzyć samego siebie.
Znów obrażają królową Britney. Cholerne szmatławce. Jak tak można?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hector
Badacz zjawisk paranormalnych
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 14/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Nie Lut 04, 2018 8:38 pm

Hector powoli przemierzał uliczki miasta. Aktualnie załatwił już wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, które miał zaplanowane na dzień dzisiejszy. Sprawy bardziej "ludzkie" zawsze planował, gdzieś nawet miał ukrytą swoistą rozpiskę, co i o której, miał robić. To pomimo swoistej monotonii potrafiło go zrelaksować. Poprawił długi płaszcz i odetchnął zbliżając się coraz bardziej do lasu, zajrzał jeszcze do torby przeglądając kupione owoce i uśmiechnął się pod nosem.
Zatrzymał się w półkroku czując delikatne drganie artefaktu na ciele. Rozejrzał się, o tej porze nie było szans na spotkanie jakiś okolicznych dzieciaków szczególnie, że to miejsce raczej samo z siebie nie przyciągało. Spokojnie wypuścił powietrze i skręcił.
Może to nie było zbyt rozważne posunięcie, skoro większość zabezpieczeń zostawił w swojej chacie. Jednak wrodzona ciekawość oraz cel nie pozwalał mu po prostu odejść, co podpowiadał mu instynkt samozachowawczy, ale z wiekiem chyba stał się coraz słabszy i cichszy.
Zbliżał się powoli, upatrzył sobie starą ławkę, z której miałby dobry widok na znajdującego się osobnika.
- Dobry wieczór! - przywitał się podchodząc coraz bliżej, jedynym okiem obserwował uważnie chłopaka, by w razie czego spróbować na zareagować. - Nie spodziewałem się zastać tutaj kogoś o tej porze, szczególnie, że czasami bywa tu niebezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Nie Lut 04, 2018 11:52 pm

Był niezwykle pochłonięty lekturą. Wszystkie te najnowsze ploteczki o tych całych celebrytach, których nawet nie kojarzył,  wydawały się niezwykle intrygujące. Chyba każdy zna to uczucie, kiedy masz robotę, ale wszystko wydaje się lepsze od jakiegokolwiek wysiłku. W sumie, bawiły go te wszystkie bzdury. Szmatławce wrzucają na swoje strony takie głupoty, jak nowy kolor włosów jakiejś 'wielkiej' gwiazdy, a ludzie łykają to jak rybki haczyki. Czy wszyscy ludzie tak się zachowają? Poszukują odskoczni od swojego normalnego życia, by chociaż trochę wczuć się w żywot ekscentrycznych sław z telewizji?
Niestety nie miał czasu zatracić się w swoich myślach, ponieważ usłyszał czyjś głos. Przed dłuższą chwilę nawet nie podniósł wzorku, jego mózg przetwarzał wszystkie informacje. Dopiero kolejne słowa nieznajomego uświadomiły chłopaka, że rzeczywiście ktoś tu przyszedł. Zerknął w stronę przybysza, po czym rozejrzał się dookoła. Było późno, trochę chłodno, żadnych ludzi. Albo się koleś zgubił, albo psychol. Taka tam szybka diagnoza.
- Wszelkie straszliwe zmory lub narwane złodziejaszki raczej unikają herbatek towarzyskich w centrum miasta.może to ja tu uchodzę za niebezpiecznego, oh tak, to by miało sens, tę myśl zachował jednak dla siebie. Jakoś nie uważał ludzi za zagrożenie, a nie dostrzegał wielkich Megazordów albo ludzkiej pochodni patrolujących okolicę. Idea cichego, tajemniczego miasta nocą nie była idealnym scenariuszem, jednak cała ta trwoga, którą powinien czuć w trzewiach jakoś go ominęła. Zawsze może zdzielić napastnika gazetą po głowie i porzucać przekleństwami rodem z poprzedniego stulecia, niczym wciąż energiczna, zgryźliwa staruszka.
Przymknął magazyn i zbadał przybysza wzrokiem. Liczył na to, że nie nosi w tej torbie płynu do zapalniczek lub dynamitu. Nie przerywał delikatnego bujania na huśtawce.
- Skoro jest tu tak niebezpiecznie, co cię tu sprowadza? Twoja aparycja definitywnie nie zachęca młodocianych rozrabiaków do zaczepki, jednak może się trafić jakiś zlot mafii na huśtawkach, a wtedy możesz nie mieć tyle szczęścia, prawda? - całkowicie zapomniał o zbędnych formalnościach pokroju kulturalnej odpowiedzi na powitanie. Eh, przez takie szczegóły wychodzi na większą mendę - Być może jesteś mistrzem w nokautowaniu torbą, w takim wypadku zwracam honor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hector
Badacz zjawisk paranormalnych
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 14/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Sro Lut 07, 2018 1:09 am

Pogładził spokojnie brodę nie spuszczając z oka nieznajomego. Taki był właśnie największy problem w kontaktach istot z dwóch różnych światów. Całkowicie inaczej postrzegały znaczenie niebezpieczeństwa. Człowiek dla bliźniego potrafił być wielkim niebezpieczeństwem, zagrożenie rosło gdy naprzeciw nie stał zwykły człowiek, a nieznana magiczna istota. Jednak Hector się nie bał, obecnie nie wyglądało na to, żeby miał czego, a z drugiej strony może był już na to po prostu za stary. Niektóre rzeczy przestają wywoływać większe emocje. Teraz był raczej podekscytowany jak zawsze kiedy wyruszał w nowe miejsce... tak, to było właśnie to uczucie.
- Gdy słońce powoli chowa się za horyzontem, złodziejaszki i zmory stają się pewniejsze siebie, a strzeżonego, strzeże, jak to mówią - podszedł do upatrzonej ławki i usiadł powoli.
- Wracam do domu, chociaż aktualnie za bardzo mi się nie śpieszy - rzucił w odpowiedzi na pytanie i uśmiechnął się na wzmiankę o aparycji - O to się nie martwię, mafia raczej zbiera się tutaj pod koniec tygodnia, a i oni raczej dawali mi spokój. Chociaż teraz... no cóż, wiek robi swoje, więc muszę sobie radzić na inne sposoby.
Sięgnął do torby wyciągając jabłko.
- Chcesz? - odczekał na odpowiedź i ewentualnie rzucił chłopakowi owoc wyciągając sobie następny - Zapewne ty też masz swoje sposoby by ludzie dali Ci spokój hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Pią Lut 09, 2018 10:12 pm

Nie skomentował wypowiedzi nieznajomego, a jedynie odprowadził go wzrokiem na ławkę. No proszę, czyżby szykowała się jakaś ciekawa pogawędka? W końcu nie usiadłby, aby od tak chłopaka zignorować, prawda? Chyba, że są bardziej podobni niż może się wydawać, bo taki zabieg to coś definitywnie w stylu Maze'a. Jednak nie zarzucajmy nieznajomemu takich rzeczy, jak dziecinność lub złośliwość.
- Jeżeli mafia dawała ci spokój to znaczy, że nie uznali cię za zagrożenie - wzruszył ramionami, pozwalając sobie na lekki, diabelski uśmieszek - Mnie by to tam uraziło, gdyby nawet nie spróbowali mnie chociaż raz żywcem zakopać - nie doszukujmy się tu logiki lub zdrowego rozsądku. Próba analizy czegokolwiek, co robi lub mówi osobnik męski może się skończyć uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym. W końcu nie każdy chce przyodziać betonowe buty i zanurkować w oceanie na prośbę szefa mafii, ale białowłosy chętnie by się zadania podjął. Nawet nie trzeba by było mu mówić dwa razy.
Patrzył na wyciągnięte jabłko, nieco zbity z tropu. Po chwili odrobinę zmarszczył brwi i wpatrywał się w kolesia niezwykle podejrzliwie. Czym mógł ten owoc naszprycować? Może dodał rtęć do smaku, a może wody święconej? Nie wyglądał na reinkarnacje złej królowej z Królewny Śnieżki, więc skąd ta propozycja? Nie mógł być od tak przecież miły. Tak z własnej woli. Bez korzyści. Od tak. Bez sensu. Na pewno chodziło o coś więcej. To jabłko musiało być niewielkim zapalnikiem w jakimś ukrytym palenie brodatego. Dokładnie tak, bowiem Maze odmawia zaakceptowania faktu, że ktoś może być dla niego miły z czystej dobroci serca. Za wiele widział, aby wciąż ślepo trzymać się takich przekonań. Odmówił więc bez słowa, kręcąc powoli głową, jakby w zamyśleniu.
''Zapewne ty też masz swoje sposoby by ludzie dali Ci spokój hmm?''
Sposoby? Powtórzył w myślach podnosząc wzrok na mężczyznę. Cóż, nieco dziwne pytanie wymagające dziwnej odpowiedzi.
- Niekoniecznie. Zazwyczaj wystarcza moja osobowość, inni raczej do mnie nie lgną - ludzie nie lubią ostrych słów, surowej prawdy lub pokrętnych wypowiedzi, dlatego rzadko kiedy ktoś się zmuszał do siedzenia w jego towarzystwie. Czasem bywał bardziej do zniesienia, jednakże to raz na ruski rok. Kiedy miał dobry humor lub się czegoś nawąchał, cholera wie.
- To miasto słynie z dziwów, potworów oraz niewyjaśnionych anomalii. Niemalże na każdym kroku można spotkać jakieś straszydło - taka tam krótka przedmowa, podczas której bardzo dokładnie badał towarzysza wzrokiem. Uśmiechnął się triumfalnie, zupełnie jakby właśnie rozgryzł tajemnice wszechświata - Ty mi wyglądasz na Świętego Mikołaja na urlopie, którego ze stołka zrzucił Rudolf, a podczas szarpaniny zahaczył kopytem o twoje lewe oko - teoria godna nagrody Nobla. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie brzmi legitymacyjne. Być może Maze powinien się zająć jakimś pisaniem bajek, bo wyobraźni definitywnie mu nie brakuje - I zamiast prezentów rozdajesz dzieciom jabłka. Idziesz z duchem czasu, bo teraz wszyscy tacy fit. Pasuje idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hector
Badacz zjawisk paranormalnych
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 14/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Nie Lut 11, 2018 8:28 pm

Oczywiście nie miał zamiaru ignorować chłopaka, wręcz przeciwnie stał się on osobą, której poświęcał całą swoją uwagę i to z przynajmniej kilku powodów. Między innymi dlatego, że sam go zaczepił - ignorancja byłaby w tym wypadku dość dziwną zagrywką. Z drugiej strony jego rozmówca na pewno nie należał do zwykłych szarych ludzi, co fascynowało Hectora. Kto wie, może dzięki temu "posiedzeniu" dowie się czegoś przydatnego? Czas pokaże.
Uśmiech pojawił się na twarzy staruszka słysząc jak to mafia nie uznała go za zagrożenie, cmoknął cicho kilka razy.
- Ależ nie powiedziałem, że nie próbowali! - zaśmiał się cicho. - Po pewnym czasie, niektóre rzeczy przestały im się opłacać... i mieli większe problemy na głowie, a później wszelakie moje problemy zniknęły! Stare dzieje.
Hector nie przejął się zbytnio gdy chłopak odmówił ofiarowanego jabłka, jak to mówią nie bierze się niczego od nieznajomych, prawda? W końcu nigdy nie wiadomo czym to może się skończyć. Jednak mężczyzna nie oferował żadnych małych kotów w piwnicy, nie przyrządzał potajemnie tajemniczych trucizn, które miały pogrążyć jedzącego w wieloletnim śnie, z którego wyrwać mógł tylko pocałunek szczerej miłości. Dopiero co kupił te jabłka i sam liczył, że będą raczej smaczne. Przetarł jabłko i odgryzł jego kawałek żując powoli. Było dobre, twarde, nie za słodkie, nie za kwaśne.
Na wzmiankę o osobowości, kącik jego ust uniósł się lekko w górę, a tylko wrodzone opanowanie sprawiło, że nie wybuchł śmiechem, słysząc o swojej tożsamości.
- Masz mnie! Tylko nie wszystkie informacje pokrywają się z prawdą! Niech to szlag, te wszystkie plotki. Fakt, przegrałem z Rudolfem, ale to nie on załatwił mi oko! Chociaż to nie jest żadna chwalebna historia... Koniec końców, elfy się zbuntowały. Fabryka prezentów stanęła w ogniu. Pozostałe renifery rozpierzchły się w różne strony świata i cóż... wychodzi na to, że świąt już więcej nie będzie! Jabłka też nie schodzą tak jak myślałem. - ostatecznie zaśmiał się pod koniec wypowiedzi. Po chwili cmoknął cicho.
- Mówisz, że dziwy, anomalie i potwory, można tutaj spotkać na każdym kroku? Spotkałeś może już coś? Potwór? Anomalia? Czy może jakaś magia? Te ostatnie chyba można podpisać pod dwa pozostałe... - podrapał się po brodzie i odgryzł kolejny kawałek jabłka.
- Jakbyś się jednak rozmyślił, to śmiało, mam jeszcze kilka - wskazał na torbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Pon Lut 12, 2018 11:40 pm

Cóż, nie straszne mu kotki w piwnicy lub szczeniaczki w lesie. Raczej chętnie lgnie do takich sytuacji, ponieważ ze względu na swoją rasę ma tu pewną przewagę. Ktoś bardzo sprytnie sobie pomyśli, że zaciągnął kogoś zupełnie niegroźnego w krzaki, a tu bum, zostaje daniem głównym na obiad. A jak wabik na kotki okazał się prawdziwy to jeszcze Maze miał okazję pobawić się z drobnymi futrzakami! Scenariusz idealny. Nie był jednak tak samo chętny do próbowania wszelkich produktów spożywczych. Nie tolerował znacznej większości, chociaż akurat dojrzałe jabłka stanowiły wyjątek. Skąd miał jednak mieć pewność, że nie skończy zaraz niczym królewna śnieżka? Wątpił, aby zjawił się jakikolwiek książę na białym koniu, który mógłby wybawić go z opresji. Prędzej zjawiłby się ktoś chętny, aby go dobić – nie żeby to była zła opcja.
Wysłuchał innej wersji zakręconego świątecznego scenariusza i postanowił dalej bawić się w ten dramat. Od tak, dla zasady. Zrobił minę zdziwionego, może nawet nieco wystraszonego dzieciaka (w końcu na starego nie wyglądał) i objął dłońmi twarz w geście przejęcia.
- J-jak to świąt nie będzie? A co z grzecznymi dziećmi? Nawet rózgi nie dostaną? – wszelkie żarciki o tym, jak to dzieci by przywrócić magię świąt muszą oddać swoje gałki oczne na przeszczep dla mikołaja jakoś chwilowo nie przychodziły mu do głowy, jednak na pewno znajdą zastosowanie w przyszłości.
Na pytania odnośnie wszelkich kontaktów z nadnaturalną częścią miasta z początku nie odpowiedział. Cóż, na pewno coś tam widział, siebie w lustrze na przykład. Także kątem oka dostrzegał to i owo, nie wszystkie stwory się jakoś ukrywały.
- Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałbym ci składać raporty. – pociągnął niczym irytujące dziecko – Jeżeli tak cię to interesuje oraz taki z ciebie pasjonat to chyba ciekawiej będzie szukać takich rzeczy na własną rękę, nie sądzisz? – posłał mu nieco wyzywający uśmieszek. Miał bowiem anomalie przed nosem. Niestety ten potwór nie był zbyt pomocny w jakiejkolwiek kwestii, która wymagała może odrobiny życzliwości oraz dobrych chęci.
Zerknął  na torbę owoców oraz posłał mężczyźnie podejrzliwe spojrzenie.
- Tak nalegasz, że zaraz naprawdę uznam, że jesteś Złą Królowa próbującą dać mi zatrute jabłko. – zaczął nieco mocniej bujać się na huśtawce, nie spuszczając wzroku z nieznajomego. Właśnie, formalności – Posiadasz jakieś imię, Mikołaju? – nie silił się na zwroty grzecznościowe pokroju Pan. Co prawda nie byli sobie na ty, jednak nie będzie tutaj udawał dobrze wychowanego młodzieńca. Może nie miał większych braków w kwestii znajomości manier, ale z ich respektowaniem bywało gorzej. Poza tym, jakby liczyć na upartego to pewnie Maze wygrywał w kategorii wiekowej. Jedynie wygląd coś za czasem nie nadążył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hector
Badacz zjawisk paranormalnych
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 14/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Czw Lut 15, 2018 11:29 pm

Tak samo jak chłopak nie chciał jeść owocu od niego, tak samo Hector nie zamierzał wyciągać nikogo do lasu. To mogło się nie skończyć dobrze, szczególnie dla niego samego. Pozostać na miejscu, ograniczyć prowokacje do absolutnego minimum. Taki prosty plan na życie. W tym wszystkim niestety brakowało miejsca dla krasnoludków, szklanej trumny i księcia na białym rumaku. Cięcia budżetowe.
Uśmiechnął się lekko gdy chłopak podłapał temat.
- Niestety! Chociaż może Gwiazdor poszerzy swoje terytorium, ale u niego nie będzie rózg. - Pokręcił lekko głową i westchnął teatralnie.
Skupił wzrok na rozmówcy jakby chcąc tym samym zrozumieć jego myśli. Nie posiadał takich umiejętności rzecz jasna, ale spróbować nie zaszkodzi, może się uda?. W końcu nic nie przychodziło w życiu łatwo, od tak.
- Owszem nie masz powodu by dzielić się ze mną takimi informacjami, ale skoro wspomniałeś o anomaliach to pomyślałem, że możemy pociągnąć temat. - Schował ogryzek do oddzielnego woreczka, jako że nie zamierzał jeszcze wstawać, a w zasięgu kilku kroków nie dostrzegł kosza. - Rozmowa jest również jedną z form zbierania informacji, a bez jakiegokolwiek przygotowania, każda wyprawa by odnaleźć coś takiego kończyłaby się śmiercią. A jak na razie mi się nie śpieszy.
Sięgnął po kolejne jabłko i obejrzał je uważnie.
- Raczej nie są zatrute, jak zapewniała miła pani od której je kupiłem - wzruszył ramionami i odgryzł kawałek owocu. Na chwilę zatrzymał wzrok na huśtawce i przestał przeżuwać.
- Hector... - rzucił szybko, co prawda nie było to jego oficjalne imię, ale te przezwisko przywarło do niego już dawno i nie przeszkadzało mu w najmniejszym stopniu. - A ty chłopcze?
Wiedział, że zapewne to on w tym towarzystwie jest najmłodszy, nie było to ważne w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Wto Lut 27, 2018 7:08 pm

/SĄDZIŁEM ŻE WYJDZIESZ Z TEMATU MATKO BOSKA TERAZ CZUJE SIĘ STO RAZY GORZEJ ZA MOJĄ NIEOBECNOSĆ PRZEPRASZAM NAPRAWDĘ IDĘ ZROBIĆ MARSZ WSTYDU I SPŁONĄĆ NA STOSIE

Nawet gdyby chłopak był prawdziwą skarbnicą bezcennej wiedzy na temat stworów nadnaturalnych, to wciąż nie byłby zbyt skłonny dzielić się informacjami. Nie wyglądał chyba na matkę Teresę z Kalkuty, prawda? Wykładać wszystkie karty na stół podczas przyjacielskiej pogawędki? A gdzie zabawa, układy, korzyści? Co prawda czasami, bardzo rzadko, miał jakieś przebłyski życzliwości, jednakże to nie był dzień dobroci dla innych. Być może święty mikołaj powinien spróbować innym razem. I zamiast jabłka zaproponować jakieś szaszłyki z nieuprzejmego sąsiada.
''Raczej nie są zatrute, jak zapewniała miła pani od której je kupiłem’’
- Nie brzmi to zbyt przekonująco – mruknął niezbyt przekonany słowami towarzysza. Być może nie wszyscy byli niebezpiecznymi socjopatami tak jak on? Ciężko mu było dopuścić do siebie idee bezinteresownej dobroci lub gestu pozbawionego złych intencji. Jego słowa zawsze miały drugie dno, dlatego zwykła pani nie doprawiająca swoich towarów wydawała się zbyt oczywista. No i też nudna. Maze powinien założyć warzywniak, w którym trwałaby dyskretna loteria. Zatruwałby co drugi owoc i co trzecie warzywo, a kto na nie trafił ten wygrywał wycieczkę do świata duchów! Biznes stulecia.
Powtórzył imię mężczyzny kilka razy w głowie, próbując zmusić swój zamarznięty mózg do przetworzenia tej informacji. Pewnie zapomni za kilka minut, ale nie ma to znaczenia. I ta bardziej pasował Święty Mikołaj lub Zła królowa.
Podniósł się leniwie z huśtawki, pozwalając magazynowi upaść na ziemię. Nie za bardzo przejmował się tym szmatławcem lub aktem zaśmiecania miasta. Ktoś to podniesie, kiedyś tam. Zrobił kilka dużych kroków w kierunku Hectora i posłał mu jeden ze swoich firmowych uśmieszków. Sięgnął do torby, częstując się wcześniej proponowanym jabłkiem. Przetarł owoc o spodnie, zupełnie jakby wszelka trucizna przesiąkająca skórkę mogła być zneutralizowana dzięki wszechmocnej sile tarcia.
Przez chwile myślał nad tym, czy dzielić się swoim imieniem. W sumie, to może bardziej ksywka, bo godności nie posiadał. Po rozpatrzeniu wszelkiego za i przeciw, zdecydował się absolutnie nie ujawniać tej jakże tajemnej informacji.
- Esteban Julio Ricardo Montoya de la Rosa Ramirez – brzmiało godnie i niezwykle legitymacyjnie. Ugryzł owoc i wewnętrznie odetchnął z ulgą. Jabłko było dojrzałe, więc jego smak był do zniesienia. Zwykłe jedzenie go mdliło, jednak w przypadku dojrzałych jabłek nie do końca czuł smak, ale odczuwał słodycz. Trochę jak w przypadku utraty węchu na skutek choroby – nie możemy rozpoznać smaku, jednak wiemy kiedy coś jest gorzkie, kwaśne, słone itd. Zbadał wzrokiem dokładnie starszego mężczyznę, od tak sobie przed nim stojąc, nie za bardzo przejmując się ewentualnym dostaniem torbą pełną owoców w twarz.
- Wcześniej wspominałeś o ciągnięciu wątku istot magicznych i jeszcze jakiś wyprawach. Czyżbyś był poszukiwaczem przygód?  A może zbierasz trofea? Polujesz na Królewnę Śnieżkę i te sprawy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hector
Badacz zjawisk paranormalnych
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 14/01/2018

PisanieTemat: Re: Circle Park   Wto Mar 06, 2018 4:33 pm

Stary jestem, cierpliwy jestem XD Trochę sam zaspałem... przepraszam

Zdążył się przyzwyczaić do sposobu w jaki funkcjonuje ten świat. Nie ma nic za darmo. Jednak był to sposób na jakiś dialog prawda? Przynajmniej na początku. Na wszystko przychodziła pora.
"Nie brzmi to zbyt przekonująco"
- Tak? Musiałbyś zobaczyć jej uśmiech! Dobrze jej z oczu patrzyło, nie wyglądała na mordercę. - Przytaknął swoim słowom i obejrzał jabłko, które trzymał. Odgryzł kolejny kawałek. - No jak na razie nie czuje się otruty! To chyba dobrze, zresztą nie możesz zarobić pieniędzy kiedy będziesz truł własnych klientów, a bez nich nie masz pieniędzy. Ciężko jest obecnie przeżyć bez jakiegoś środka zarobkowego. Myślę, że nie ma co się martwić. Przeżyjemy te jabłka.
Zaśmiał się w myślach słysząc imię chłopaka. Raczej nie wyglądał na takiego, do którego owe miano by pasowało. Brzmiało bardziej na takie wyciągnięte z kolejnej telenoweli czy jakiegoś innego kanału rozrywkowego. Hectorowi nie przeszkadzało ono w żadnym wypadku, w końcu jeśli chłopak ... czy też może Estaban... Julio... Ricardo... Montoya de la Rosa Ramirez, tak zadecydował, to nie będzie się tutaj wyrywał.
- Dobrze więc, Estabanie Julio Ricardo Montoya de la Rosa Ramirezie... - powtórzył tym razem na głos. - Pozwól jednak, że nie będę za każdym razem wymawiał całego... może to trochę zająć, bez urazy.Mogę Ci mówić Ramirez? - Uśmiechnął się do niego życzliwie i podrapał się po brodzie.
- Jestem starym człowiekiem szukającym trochę rozrywki w życiu, a gdy tylko słyszy się o takich rzeczach... znów chce się być młodym! Potrafię słuchać, może kiedyś spisałbym to wszystko i rzucił jakąś opasłą książką, a gdyby to jeszcze zobaczyć na własne oczy..! Zapewne ludzie uznaliby mnie za dziwaka, ale co to zmieni. Sam fakt, że się tutaj przeniosłem wywoływał uśmiechy na twarzach niektórych. Jeśli jednak jest prawdą to, co mówią o tym mieście. Nie będę żałował niczego. - Zaśmiał się cicho. - Dla Ciebie te wszystkie dziwy, straszydła i anomalie są na porządku dziennym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Circle Park   

Powrót do góry Go down
 
Circle Park
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Gravity Falls :: Centrum miasta-
Skocz do: