Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zazdrosc, to walka, otarcia, filozofia. (chyba nie gram tu jednak)

Go down 
AutorWiadomość
Zdziadziały Jou

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 27/02/2018

PisanieTemat: Zazdrosc, to walka, otarcia, filozofia. (chyba nie gram tu jednak)   Wto Lut 27, 2018 1:32 pm

--------
--------
--------
--------
Imię i Nazwisko/Ksywka: Jou dawniej legenda, dzis zwany zdziadzialym, cierpi nie mogac, sie bawic. Jakis zespol turreta, czy cos.
Płeć:Mezczyzna
Wiek: 19+
Grupa: Czlowiek

Zawód: bez robotny

Słabości:

-Czasami nawet myslac iz chce sie spotkac z ludzmi nie moze objac swoim rozumowaniem dlaczego( glowie dlatego iz bywa pechowy, pawa nienawisc do swiata za niesprawiedliwosc, czuje sie wiecznie nie zadowolony.) Wydaje mu sie to ze jest poza zasiegiem, bo zawsze ma jakis problem, i tu mysli o tym ze nie bylo by co robic. Wydaje mu sie ze skala ta powoduje, iz juz tym twierdzeniem moze zabic kogos. Nawet kiedy wie ze chcial by sie spotkac, ale sam jest zbyt odlegly od tego by to czuc, mysli ze faktycznie, jego zachowanie moglo by ow sytuacjie stworzyc, faktycznie zabic atmosfere.

-Czasami nie lubi gotowac, tym bardziej jak nie ma zajecia.

-Czasami ukrywa sie nawet mgla, by nie wysylac zbyt wiele gestow w otoczeniu. Dalej pozostaje drazliwy, nawet gdy, ktos poprostu patrzy na niego z oddali.

Umiejętności:

Posiada umiejetnosci, po posiadnieciu artefaktu, zwiazana z aura miecza. Trudne do sprecyzowania bez znajomosci ow miecza. Słowem streszczenia, polaczenie z wilgotnoscia, z powietrza, lekkie zaslony.

Swietny wojownik.

Lider z zachowania.


Nie jest zbyt wytrzymaly, cielesnie. Dlatego czesto walczy z ukrycia, nie dlatego, iz nie radzi sobie z jakim kolwiek liczeniem ciosow, postrzeganiem percepcyjnym, blokiem.






Wygląd:

Ubrań: Posiada dluga, luzna, gladka jednak pizamowa koszulke, w czarno szare paski i z wyjatkowo dlugimi rekawami. Wyglada jak bluza, top do nad kolan. Ow koszulka jest mocno charakterystyczna. Ciepla z widoku. Na ow koszulce, niczym wieziennej, posiada luzna bluze. Niebieska, z duzym kapturem, spod ktorego dalej, zawsze wystaja, jego krecone w jakims sensie wlosy. Ow bluza jest bardzo dluga, po koszulke z pewnoscia, i luzna. Zalozona, z nie sciaganym, gumami rekawem wyglada niczym paszcz, i faktycznie ow opis na opis plaszcza zmienic mozemy, poniewaz posiada, duze kieszenie, jedna pare pod druga, jedna niczym, na poziomie ud, druga, texturowo ukryta wyzej, pod zebrami, jednak dalej, ow luzne kieszenie. Same spodnie to luzne, podszywane dresy, szerokie, na pasku pod bluza ma jeszcze jakas gladka huste, na ktrztalt trujkatu, po jednej stronie na udzie, od pasa. Na koncu mamy, jakies luzne adidasy, aka skeity na nogach.
Wlosy: Jego wlosy sa niebieskie niczym, odblask monitora. Sa bardziej falowane niz krecone, w tym odcieniu widac to wyraznie, tym bardziej iz sa oczywiscie odpowiednio dlugie, na tyle by zakryc oczy. Glownie ciagna sie z góry, i mozna je zarzucic na bok, ukazujac wygolone czesci, jednak sa na tyle geste iz naprawde nie robi to roznicy, w chocby iluzji zwierciadla swiata o ktorym mowimy. Tak jak wspomnialem na tyle geste iz wystaja spod kaptura.
Slowem konca: Chodzi wyprostowany i pewny siebie. Jest wysoki i nie polamany. Przy pasie ma ow miecz, czasem widac jego osobe we mgle. Jego oczy swieca sie w ciemnosci, albo kiedy biegnie, wydaje, sie bardziej kiedy w walce widac je spod wlosow.


Charakter / Historia
Historia Jou rozpoczyna sie od jego mlodego zycia milosnego. Wraz z pierwsza miloscia odstawil swoich znajomycj, stajac sie bardziej wewnetrznie aktywnym w kierunkach madnesu impulsu, a niz zewnetrznego, formy bully. Nie kierowal madnesu w zadnym stopniu wobec niej. Bylo to tylko przebudzenie artyzmu, a niczym pasja seryjnego mordercy, jednak delikatnosc, ta, ktora tez kierowana byla, aby dbac o milosc, w ktorej byl tak into iz nie posiadal innych dystansow niz, byciem w milosci, poza jakims impulsem radosci z zycia, wiary w chakry, odczuwanie, swiadomosc gdzies tam skrytego szalenstwa, chocby chaosu w milosci, jednak gdzies dalej. Zaczal byc w pewnym momencie bardzo zaglebiony, w swej swerze, bycia razem, przestal, myslec o wychodzeniu ze znajomymi, powodem iz, zaczal emanowac zyciem, a nie bully dystansem do innych. Swiecac tak byl w towrzystwie pewny swojej dziewczyny, jednak powoli zaczal, byc zazdrosny, twierdzil, iz w szalenstwie oddala sie od walki bycia soba, w codziennosci. Zaczyna widziec swoja przestrzen szalensta, wiedzac jak mogl by kogos zabic. Wracajac do tego iz emanowal zyciem a nie dystansem, stal sie w jakims sensie impulsem dalej, rowniez gladko gdyby stanal na szalenstwie, ataku, kiedy on spoza towarzystwa czy bycia z nia, zostawal sam, tworzyl swoja sztuke. Ogrom emocji w zwiazku skierowal sie w zazdrosc, szeroka, jednak nie zatapiajacac bo, on dalej tworzyl swym artyzmem zyciowa (atmosfere, do ich intymnych siebie, bardzo delikatna) Swoja droga milosc to magja wiec malo zamiescic sie tu da. Ow zazdrosc jednak zaczela, byc jego sercem walki gdy odkryl iz zazdrosc ma wobec nie sprawiedliwosci, bo ktos dostal mimo iz on dal z siebie wiecej, niesprawiedliwosc zawarta od, iz uwaza ze jest jakis tym bardziej w natloku otaczajacych emocji, jakis mysli. Bedac powoli zazdrosnym o element powracajacych w trakcie zwiazku starych najomych, zaczal gubic sie w dystanise do nich, jego szalenstwo, i brak bully powodowaly, iz odsunal wiele znajomych, w ekipie czasem faktycznie chcial kogos zabic, i zrobil by to. Albo bez by. Wracajac do samej zazdrosci powoli uderzalo go pozostawanie samemu, mozliwe z powodu sztuki, ktora praktykowal jedynie samemu, aby pobyc soba i zaglebic sie w cos. Na nie szczescie mielismy przypadek osoby, ktora zanim odsunela szalenstwem osoby, posiadala indywidualny element zartu, bedacym oczywiscie jego funtamentem. Byly to zarty, ktore odchylaly sie w jego pracowni, w pewne roznie znosne, i czerpiace wiele radosci, z ow reakcji innych, czy inna madnesowa bomba przy tak wielu uczuciach, odchyleniu checi zabicia kogos, nei z bully. Byl samemu niczym duch, straszacy dla zabawy, nie dla swojej kobiety, a w pracowni oczywiscie, jej przynosil jego atmosfere artyzmu, jednak wobec emocji. Tak czy owak, ble ble ble o milosci, zwiazek sie rozpadl.
Przezywajac ogrom nowej zazdrosci, wzgledem niesprawiedliwosci swiata, i tego iz tak miec nie powinien, zazdrosci, na zasadzie szalenczego wzroku nie akceptacji innej mozliwosci iz ow osoba mogla by, cos z kims, i wynikajacej z tego zazdrosci, jak i zazdrosci wczesniejszej, choby wobec czasu, potrzebnego mu jako oderwanie od sztuki, i w tych emocjach mozliwe iz jakies jeszcze, umieral z bolu wsrod starych przyjacol. Zbity wczesniej dystans wobec nich, stracenie bully, pozostanie ow artysta jedynie, nie wiedzial jak sie zachowac. Nie dal by obrazic nikomu, bylej dziewczyny, stawal sie uczuciem destrukcji od niesprawiedliwosci rowniez.  Tak czy owak odslaniajac sie w zalu, pokazal calego siebie, wobec przyjaciol, okazujac sie seryjnym morderca, ktory dla rozglosu swojego jujmentu, i  brudnej pracy ukladal puzle jako swoja sztuke. Wydawal sie byc bardzo szalony, na dodatek dystans starl sie z powodu jego niczym jockerowego, zartu, ktory wykrzywial im skale, otoczenia i tu okazala sie ta, jego szalencza natura, powstala z agresji wobec swiata, jednak zbity ndystans do braci powrocil emenowaniem przyjazni, a nie dystansem poruszania sie z nimi, uwazal iz jest dobry i oni to wiedza, co jednak z zartem, czesto na dystansie stawiajacego go pod pie pewnym swiatlem, czy samej jego prawdziwej naturze, szalenstwa rowniez w tym? Tak czy owak byl soba. Kiedy juz wstal w ich otoczeniu nie bylo dystansu, a bracia. Kiedy juz poradzil sobie z rozstaniem, nie dajac obrazic swojej bylej, nabral zyci by poznac kogos, kolejnego. Wychodzac ze swojego domu, ekipy ruszal z sake na miasto, poznajac inne ekipy i miejscowki. Powoli posiadajac jakis element bycia ok, cool jednak z postaci emanowania, nie stawiania berierek, nikt nie chcial go skrzywdzic, on wydawal sie nie miec problemow, i byc bardzo ok.  Na tyle cool iz w tej wibracji mogl poznac juz jakas dziewczyne, i w odroznieniu od pierwszego zwiazku tu zaczac sie bujac z nia, w bezpieczenstwie, pewnosci ludzi ale tak naprawde jej, i zyc tak na najszczesliwszych falach.
Po jakims czasie poznal kolejna dziewczyne. Ich zwiazek zaczal sie mocno, on opowiadal o swoich przekonaniach, tworzac wokol niej, obraz siebie, jednak nie tych seryjnego mordercy,  a tych do ktorych doszedl po rozstaniu, elementy  wyjasnionej zazdrosci dawnej, dojscie do siebie po rozstaniu, nirvana wobec emanowania przyazia jak i emenowania wobec niej, swoja miloscia. Wszystko jednak zaczelo sie od ich dlugich rozmow, zdawali sie budowac sobie rozkochany obraz. Filofia ta rowniez byla jakims oparciem, dla poczucia pewnosci swojego zwiazku, piekne slowa niczym poezja, nie zawsze drapiace porownania.  Tak jak mozna sie bylo spodziewac wbili sie od ekipy, otoczenia.  Stworzylo to na nim pewne bully poruszania, jednak moze z poczatku ledwie chec zaznaczenia iz chce sie przytulac troche razem, obok. Po chwili jednak masy intymnego uczucia, rowniez tego, kiedy zostawal sam a jej nie mowil o swojej przeslosci artysty zbujcy zmienily emanowanie przyjaznia w cos, bez wiekszego krztaltu. Wzrosla zazdrosc, chociaz tak naprawde cos w szalenstwie. Zapadl sie w iluzji. Chlopak, ktory wraz w ekipie potrafil faktycznie byc ow chlopakiem jak i kiedy byl z nia, sama. Moze i tam cos sie zmienilo. Gen jutsu jednak zamknelo go na dlugo. byl w swojego rodzaju spiaczce. Stojac pomiedzy brama szalenstwa.

Jou zamkniety w iluzji, doznal walki za swoja zazdrosc, Jego szalenstwo, jak i filozofia ktora go pchala spowodowala, iz zazdrosc przekol w swoja bron, tworzac filozofie wydzierajaca przeciwnikowi glowe, kiedy gnal przed siebie, w ogromnej determinacji, wiedzac ze to to przelamuje jej wplyw. Wydzierajac tak kawalki czlowieczenstwa przedzieral, sie w walce i szalenstwie przed siebie, tworzac z siebie, jeden krysztal walki. Przekuwajac swoje doswiadczenie w chaosie, poczuciu zniszczenia, filozofi, i determinacji, ktora filozofia go pchala. Tworzac ogromne wyladowania w szalenstwie, ruszal, aby zniszczyc przeciwnika ostatnimi skrawkami, jego atakow. Trzymajac w zebach przyzeczenie ze nigdy nic nie pokaze, walczyl nie watpiac, w szalenstwie, i smudze jego osoby, wydzierajac filozofie walki w ten sposob, udowadniajac, iz ta jest odbita od pacyfizmu, jednak za walka zawsze idzie czlowiek, i to wybory, a nie bycie zlym, bo my walczymy ze zlymi, i w dumie walki zawsze wygra ten, co racji ma wiecej. Odwracajac tak wzór, wygral ostatecznie walke, pozostawiajac iluzje w rozszyfrowanym stanie, posiadajac na sobie maske, siebie, sowjej filozofi, swoich indywidualnych otarc. Oraz wiele zazdrosci, chocby zazdrosc dazona w strone nawet bylej, tak by jej nie obrazono, nie koniecznie kochajac ja dalej. Z koszmaru, walki wrocil po paru miesiacach. Jego stan byl dalej tragiczny, jednak ogrom uczuc powodowal, iz chcial szybko wrocic do siebie, jednak nie wszedzie. Okazalo sie bowiem iz jego szalenstwo znacznie wzroslo. Odrazu odzucil dziewczyne, za ktora walczyl bo mial poniekad wypalone tu oczy, brak zycia. Wracajac do swojej ekipy, emanowal ogromna walka, z prawdy, ktora wykopal. Uprzedni seryjny morderca nie byl niczym przy stanie, nie emanowanym, a bully na jego osobie. Dalej zachowal znajomosci ow braci. Doszedl do siebie, ostatecznie jako, lew. Jego szalenstwo bylo nieskonczona walka destrukcji, nawet sparingową. Osobno od salenstwia, dalej posiadal swoje lwie imie, czy posiadl musem, co spowodwalo, iz w otoczeniu ponownie dopakowal, swoj obraz.  Czasem w przyjazni bywal ekscentryczny, mimo to, zartujacy, niemal jak za starych czasow w przyjazni, jednak dalej posiadal imie lwa, nawet, kiedy znalazl by, a jeszcze nie znalazl kolejna dziewczyne, na ktora wyladowal by swoje artystyczne emocje, to pozostal by w ich swerze otoczenia ekipy, mocno lwem, dalej jednak przytulajacym sie, i dbajacym. Noszacym na sobie wszystko, rowniez to co sie uwolnilo, chocby za wczasow, kiedy byl seryjnym morderca.

Puzniej ruszyl zostac wojownikiem. Musial wyladowac, swoja sprawiedliwosc, pomagajac chocby, komus na niskiej misji, odbicia z szlaku handlarzy, skradzionej dostawy, za drobne pieniadze. Idealnie wyszkolony w iluzji, jednak szybko natrafil na odpowiedni dla niego artefakt. Byl to miecz, typu Ferkolrt. Spotkanie, to jak i opanowywanie synergi, to calkiem inny typ historii. Tak czy owak, skrzywdzony przez swiat, od ludziej strony, i dobity tym samym jednak paranormalnej, otworzyl przed soba stwierdzenie, iz dobrze mu jednak jedynie samemu, i stal sie samotnikiem. Pozucil braci, mowiac, iz fajnie by bylo jeszcze sie zobaczyc, jednak zbyt czesto potyka sie chocby o przewrocona szafe kiedy staral sie ja przesunac, bo ta nie miala kolkow, i nie chcial by zrobic krzywdy nikomu swoim smutnym pechowstwem, spowodowany koszmarem, ktory przezyl, ciagla niesprawiedliwoscia wobec swiata. Odchodzac zdziadzialym, potykajacym sie o innych ruszyl przez swiet. Na szczescie mial bron, plastyczna pod zabawe, do wyladowywania go czasem, i napychania innej, checi walki. Tak czy owak zostal sam, wedrujac bez nikogo. W zimnie, i krwi na ostrzu.
Ciekawostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zazdrosc, to walka, otarcia, filozofia. (chyba nie gram tu jednak)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Zapisy :: Karty Postaci-
Skocz do: