Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Liro
Króliczy Admin
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 15/09/2015

PisanieTemat: Biblioteka    Sro Gru 27, 2017 9:54 am



Miejscowa biblioteka, w której zebrana jest kolekcja największej ilości książek w całych Gravity Fallsach. Gdy tylko wejdziesz do budynku, od razu ukażą się przed tobą drewniane regały, wypchane od góry do dołu literackimi dziełami najróżniejszej maści i rodzaju. Jest to perfekcyjne miejsce aby rozpocząć poszukiwania informacji, zwłaszcza, że niektóre księgi potrafią być naprawdę stare. Koło lady jest parę stoliczków, które pozwalają przysiąść i zagłębić się w lekturę. Jest legenda o tajemniczym dziale, ukrytym w tej bibliotece....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mysterytown.forumpolish.com
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Sty 30, 2018 5:50 pm

Nastolatka dość nieśpiesznym krokiem zbliżała się do biblioteki, rzecz jasna nie była sama, a ze swoim lisim towarzyszem RonRon'em, który wesoło sobie brykał z ciekawskim błyskiem w oku. Był bardzo optymistycznie nastawiony i skory do zabaw z każdym, gdyż zaczepiał każdego, aby tylko zwrócił na niego uwagę i chociażby tylko pogłaskał za uszami rudzielca. Bywał przez to czasem niemożliwy. Raz o mały włos nie rzucił się na nowego listonosza, który przerażony jego widokiem uciekł z krzykiem, aż się za nim kurzyło!Blondynka pstryknęła kilkakrotnie palcami aby się skupił, na co ten nastawił uszu dalszym ciągu ciekawy, jakie dziewczyna ma plany, ponieważ jego właścicielka nie zdradziła mu ich, zresztą pewnie by ich nie zrozumiał, nie licząc wyuczonych komend. Siedemnastolatka jedynie spojrzała w jego kierunku i uśmiechnęła się serdecznie, nie spuszczając z tępa swojego chodu, jej towarzysz również, a wręcz się wyrywał ze smyczy. Upomniała do delikatnym szarpnięciem — zrozumiał natychmiastowo, co zadowoliło dziewczynę.Nie minęła chwila, a ta już była tuż przed drzwiami miejskiej biblioteki. Zmniejszyła dystans smyczy, tak by pupil trzymał się blisko jej nóg i ani cal dalej. Wcześniej była zmuszona dawać mu kaganiec, gdyż nie wzbudzał zbytniego zaufania wśród bibliotekarek. Potrzebowały czasu, gdyż ciężko było iść z nimi na ugodę. Dużo by w sumie o tym mówić.W momencie otwarcia drzwi do budynku usłyszała charakterystyczne dzwonienie, świadczące o jej przybyciu. Nie umknęło to bibliotekarce, która była na aktualnej zmianie będąc uwalona po pachy książkami i dokumentami. Przywitała się skinieniem głowy i ciepłym uśmiechem, po czym skierowała się w stronę działu z podręcznikami. Chciała nauczyć się kilku technik w krawiectwie, no i po drodze jakąś książkę z gatunku fantastyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Sty 30, 2018 8:18 pm

Sara przyszła do biblioteki grubo ponad godzinę temu. Jej długa wizytę zawdzięczać można jej sąsiadce, która zaprosiła jej córeczkę do siebie. Ponieważ Sara dobrze ją zna i jej ufa, bez zawahania zaoferowała tę ofertę, oddając córeczkę w dobre ręce. Nie protestowała też, gdyż ciężarnej Sarze trochę brakowało sił i tchu by nadążyć za energiczną pięciolatką. A musiała spoglądać na nią każdego dnia. Dlatego poszła do miejsca w którym mogła złapać tchu i odpocząć w spokoju. Siedziała na wygodnym bibliotecznej sofie, a na stole przed nią leżały trzy książki: typowa encyklopedia, z jednego z języków programowania, nowela, którą obecnie sobie czytała, oraz niewielki przewodnik, jak uszyć ładną sukienkę dla swojej księżniczki. Ta leżała również otwarta na biurku, lecz Sara obecnie czytała coś innego.
Miejsce w którym czytała było naprzeciw drzwi, więc z łatwością zobaczyła dziwne zwierzę. Zdjęła okulary z jej nosa, patrząc na rude zwierzę z podziwem.
-L-lis?
Powiedziała tylko do siebie zdziwiona. Nie ukrywała zaciekawienia tym stworzeniem, bo kto chodzi z lisem... w bibliotece. Spoglądała więc na młodą, uroczą blondynkę, zastanawiając się gdzie pójdzie. Lubiła zwierzęta, więc chętnie by go pogłaskała. Liczyła więc, że spotka ją w jakiejś alejce między powypełnianymi książkami regałami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Sty 30, 2018 10:47 pm

Od razu poczęła od poszukiwań tej, po którą w głównej mierze tu przyszła po książki z trylogii Lasu Zębów i Rąk. Nie była zbytnio fanką gatunku post-apo, gdzie to gatunek ludzki jest na wymarciu, a dziewięćdziesiąt dziewięć procent populacji na ziemi to chodzące żywe trupy, lecz już kilka osób z jednego forum, na którym to dziewczyna się udziela, poleciło, aby ta koniecznie przeczytała i dała szansę powieściom utrzymywane w takim brudnym świecie. Trochę to zajęło, aż się w końcu „skusiła”, lecz była zmuszona czekać, gdyż ktoś wcześniej był w jej posiadaniu.
Wreszcie trafiła do działu z literaturą dla młodzieży, gdzie owa opowieść się znajduje, przez chwilkę miała trudności z jej zlokalizowaniem, musiała wytężyć wzrok ciutkę bardziej, lecz po kilku sekundach już ją miała w swych dłoniach. Okładka zbytnio ją nie zaciekawiła, aczkolwiek nie mogła jej po tym ocenić, jakim jest dobry dziełem.
Lisiasty przyjaciel psiknął trzy razy z rzędu, a następnie się rozciągnął. Definitywnie mu się tu nudziło, więc blondynka postanowiła nieco się pośpieszyć i od razu podeszła do innego działu. Chciała jeszcze znaleźć coś na temat szycia spódnic i nauki gry na gitarze. Rzecz jasna znała już podstawy, a nawet więcej, lecz zielonooka chciała bardziej poszerzyć wiedzę. Nie chciała opierać tylko i wyłącznie swoje umiejętności na podstawie stron internetowych, mimo iż były bogate we wszelkie informacje.
Przejeżdżała palcami po brzegach książek, szukając ciekawego okazu. — Nie... nie... a to już kojarzę. Kurczę. — jej niemy zapał powoli się wypalał, a ta coraz bardziej już chciała wyjść i wrócić do domu. Koniec końców wybrała kilka, jednak nim skierowała się w stronę zawalonego po brzegi biurka Pani Bibliotekarki, ta jeszcze przykucnęła by pogłaskać znudzonego liska, który natychmiastowo się rozchmurzył, merdając wesoło ogonkiem przez okazaną mu czułość. Dopiero gdy ten był zadowolony, ta podniosła się na równe nogi, poprawiając jedną ręką smycz, a natomiast w drugiej trzymała małą stertę książeczek. Musiała uważać, zdecydowanie — łatwo powiedzieć, trudno zrobić.
Akurat w momencie, gdy przechodziła obok mini czytelni, gdy nagle mały urwis gwałtownie pociągnął ją do przodu, wywołując u swojej właścicielki nie tyle co zaskoczenie, co i nagły upadek... na szczęście na kolana, aczkolwiek kupka, którą niosła dziewczyna, poleciała we wszystkie strony. Poczuła ciepło na swych policzkach — uczucie wstydu ją ogarnęło, że zwróciła zbytnio na siebie uwagę. Natomiast rudzielec nie czuł zbędnego skrępowania, machał ogonkiem na prawo i lewo, zaczepiając pobliskich czytelników znajdujących się w czytelni, a konkretniej Sarę.
Zawstydzona Siofra natychmiastowo wstała i podbiegła do rudzielca, który sobie za dużo pozwolił, wyjmując wpierw notatnik i już ze smyczą w dłoni podeszła ciemnowłosej kobiety, podając jej zeszyt z zawartą w niej wiadomością.
Bardzo przepraszam za zachowanie mojego RonRon'a, jak również za niedopilnowanie go. Mam nadzieję, że nic Pani nie zrobił. — mimo iż nastolatka pisała bardzo szybko, to jednak napisany tekst był o dziwo czytelny i zrozumiały, przeciwieństwie do zestresowanej całą sytuacją młodą Murray. Dziwiła się, że nie została zbesztana przez bibliotekarkę. Najwidoczniej była zbyt zajęta, hah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Sro Sty 31, 2018 4:31 pm

Młoda wdowa poprawiła swoje okulary, włożyła w czytaną książkę zakładkę i odstawiła ją na stosik. Nie zapomniała również o drugiej otwartym podręczniku. Nie robiła tego w pośpiechu, co poskutkowało, iż straciła dziwnego lisiego futrzaka z oczu. Może nie było by to tak dziwne, ale jej Pani też nie widziała. Wzdychnęła tylko ciężko, opierając się swoimi dłońmi o pobliski stół. Pomyślała sobie "Ani ja młoda, ani stara, tylko głupia," po czym wstała od stołu i powolutku podeszła do jednej z szafek.
Oparła się o nią, po czym zajrzała w odstęp między nimi. Po jednym, drugim takim podejrzeniu, stwierdziła, że zachowuje się jak stalker. Wróciła więc do swojego biurka, chwyciła w rękę wielki podręcznik. "Nie chce mi się tego uczyć i tak." Pomyślała i podeszła do miejsca niedaleko bibliotekarki, w którym to oddaje się encyklopedie i książki, które są tylko do użytku w samej bibliotece. Nie me tu bowiem obowiązku odnoszenia ich na miejsce zaraz po pożyczeniu. W ten gdy była w drodze powrotnej do miejsca w którym czytała, ujrzała swoją zgubę, zawaloną książkami. Chwilę po tym, młoda dziewoja poleciała do przodu razem z nimi. Sara tylko zbladła na twarzy, zrobiła dwa kroki do przodu z wyciągniętymi rękoma:
-O-oh? Wszystko w porządku? -Powiedziała instynktownie, pragnąc podać jej dłoń.
W nogi wplątał się jej jednak rudy przyjaciel znajomej. Pochyliła się nieco, by go zobaczyć, ponieważ jej brzuszek troszeczkę ograniczał jej pole widzenia, jeśli chodzi o wszystko co jest pod nią. Lis nic jej nie zrobił. Raczej tylko zaskoczył i trochę bała się, że coś mu zrobi jeśli zrobi kolejny krok. Uniosła więc głowę, spoglądając na cichą, zakłopotaną dziewczynę, która już robiła ze swoim pupilem porządek. "A tak mi już było przyjemnie" pomyślała. W końcu - chciała go dotknąć. Fakt, że blondyna pisała coś na kartce w tej sytuacji ją zmieszał, ale spoglądała na to z zaciekawieniem. Gdy oczytała wiadomość, delikatny rumieniec pojawił się na jej twarzy.
-Nic się nie stało... aktualnie byłam nawet szczęśliwa, że mnie dotknął.
Kucnęła z wolna i zaczęła podnosić książki, które ta upuściła.
-...Napisałaś przeprosiny na kartce, zamiast je powiedzieć... Musisz być nieśmiała, albo... nie mogłaś tego powiedzieć, mam rację?
Starała się nie patrzeć w twarz tej blondynce, kiedy była to niezręczna sprawa, do której nie wiedziała jak podejść. Nie chciała być ofensywna, ale pewnie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Czw Lut 01, 2018 7:08 pm

Młoda Murray odetchnęła z ulgą, słysząc od kobiety odpowiedź, na co ta delikatnie uśmiechnęła się z podzięką, zwłaszcza gdy Sara pomogła jej w zebraniu rozrzuconej sterty książek, których to sobie nastolatka nazbierała.
Słysząc pytanie ze strony kobiety na krótką chwilę zastygła, by wrócić do zebrania ostatniej książki z podłogi. Była przyzwyczajona do takich pytań, lecz zawsze czuła się jakoś nieswojo. Odwróciła się twarzą do kobieciny i zaprzeczyła, kierując swoją dłoń do krtani, nakierowując ją do poprawnej odpowiedzi, a przynajmniej minimalnie, aby zrozumieć, iż ta nie jest w stanie pisnąć choćby słówkiem do swojej „rozmówczyni”.
Odłożyła zebrane tomiki na wolny stół, a następnie zerknęła na rozjuszonego zwierzaka, który był nader ciekawski wobec brązowowłosej kobiety. Przez chwilkę blondynka się zastanawiała, o co takiego mu chodzi, przelotnie spojrzała po raz kolejny na nią i dopiero teraz zrozumiała, a był to dość widoczny aspekt. Naprawdę zastanawiała się jakim cudem jej wzrok zignorował to, iż osoba, która bezinteresownie pomogła była w ciąży.
RonRon po raz kolejny domagał się uwagi ze strony Sary, podnosząc niezdarnie łapkę, by następnie kręcić się tak, jakby gonił swój ogon. Cicho sapał, gdyż pewnie przez nadmiar euforii i zapału zmarnował troszku energii. Siofra przykucnęła do zwierzęcia, głaszcząc go po grzbiecie i podniosła wzrok na ciężarną kobietę, a następnie na lisa. Chciała w ten sposób zaproponować, aby ta również pogłaskała. Uszaty w końcu zawracał cały czas o tym głowę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Sob Lut 03, 2018 1:58 pm

Sara podniosła kilka z książek i trzymała je w dłoni, czekając aż tamta zbierze resztę i się podniesie. W sumie zastanawiała się, po Siofrze aż tyle książek. Musiała naprawdę kochać czytać. Sara była też nieco podenerwowana tą lecz ciężko było to zobaczyć. Był to bardziej niepokój, aniżeli trema czy stres, pewnie dlatego. Na gest Siofry zareagowała tylko skinięciem głowy i nieco wymuszonym uśmiechem. Prawdopodobnie zrozumiała o co chodzi - nikt zdrowy nie gestykuluje w sytuacji, w której po prostu powiedzenie czegoś było by znacznie łatwiejsze niż gest.
Gdy ta się podniosła, Sara wyciągnęła do niej dłonie z tym co trzymała, podała je jej i powiedziała:
-Proszę i polecam nie brać wszystkiego za jednym razem.
Powiedziała to z uśmiechem, nie chciała być uszczypliwa, czy jej to wypominać. Bardziej ją interesował lis, który był zwierzęciem dzikim. Uważała jeszcze na lekcjach biologi i taki fakt pamięta. Nie omija tego fakt, że nawet futrzaste stworzenie w nie swoim warunkach bytowania, wciąż było futrzakiem, z którym chciałaby się pobawić. Gdy ta odkładała książki, Sara była już nieco bardziej skoncentrowana na lisie. Pochyliła się do przodu opierając swoje ręce na udach i spoglądała na rozbrykane zwierzę. Gdy ten podniósł łapę, nawet chciała ją chwycić, wyciągając do niego prawą rękę. Jednak nie zdążyła. Na jej twarzy pojawiło się w ten grymaśne zaskoczenie, które z pewnością dało się dostrzec. Gdy Siofra przykucnęła, Sara tylko połowicznie zrozumiała jej gest. Nie była pewna, o co chodzi, przypadkiem tylko trafiła na podobny trop, przyglądając się blondynie.
-Hehe, niestety, nie przyłączę się. Kucanie dla mnie było by bardzo niekomfortowe i niewskazane, a nie wypada kobiecie w moim wieku siadać na środku biblioteki...
Powiedziała, nieco jakby zawiedziona i zawstydzona.. Będąc wciąż schylona, tylko położyła rękę na jego głowie i pogłaskała ją. Chciała zapytać Siofrę o imię, lecz w tej sytuacji, lepiej było zapytać o imię liska.
-Jak się wabi?
Powiedziała prosto z mostu, spoglądając dziewczynie w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Sob Lut 10, 2018 5:58 pm

Ale jesteś głupia, Siofra! — zganiła siebie w myślach dziewczyna. Jak to niektórzy mawiają — pomysł był dobry, ale wykonanie... no cóż, pozostawiał wiele do życzenia, mimo chęci, jakimi się blondynka kierowała. Kiwnęła jedynie głową, uśmiechając się przy tym przepraszająco. Zrozumiała swój błąd i zamierzała go poprawić.
RonRon fakt, faktem był lisem, lecz pochodzący z hodowli, gdzie nauczony był żyć między ludźmi czy innymi zwierzętami typu psy czy koty. W przypadku rodzimy Murray, lis od razu uznał Siofrę za „główną” rodzinę, a natomiast Xarwa za swego rodzaju alfę w domostwie dziewczyny i nie pozwala sobie na zbyt wiele, choć czasem ma odskocznie od swojej reguły, co rzecz jasna nie umyka Siofrze.
Słysząc pytanie dotyczące imienia jej pupila, od razu podeszła do swojego notatnika, którego wcześniej zostawiła na stole. Ciapciak jakich mało z niej, lecz sama sobie była winna!
Wabi się RonRon. — napisała krótko, po czym ponownie zaczęła coś mazać. - I przepraszam raz jeszcze, nie przemyślałam tego, ale czy chciałaby Pani go pogłaskać? - podała jej tym razem do ręki swój dialog. W tym samym momencie lisiasty wskoczył na jedną z wygodnych kanap, zwijając się w kilkę. Prychnął przy tym kilka razy i wrócił do poprzedniej czynności. Senny z pewnością nie był, a wycieńczony tym bardziej. Czyżby leniuszek chciał sobie chwilkę poleżeć?
Gdyby Siofra otrzymała z powrotem notatnik, napisałaby kolejną wiadomość do kobiety.
Nie ugryzie, to jestem w stanie obiecać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Pon Lut 12, 2018 3:44 pm

Sara nie zdążyła nawet dobrze się wyprostować i mimo iż obserwowała uważnie nowo poznaną dziewczynę, to nie do końca wiedziała, co chodzi jej po głowie. Nawet gestykulacja blondyny była dla niej niezrozumiała i różne teorie snuła na ten temat, dopóki ta nie wzięła notatnika i nie przedstawiła swojego pupila. Trochę się zdziwiła, bo chyba powiedziała już raz, że z chęcią by to zrobiła. Nie chcąc jednak być uszczypliwa, po prostu skinęła głową i odpowiedziała jeszcze raz:
-Tak, chętnie się z nim pobawię. - W końcu mam za dużo wolnego czasu jak na samotną kobietę z dzieckiem.
To nie do końca było prawdą, ale przynajmniej Sara nie czuła się przemęczona, nawet będąc w ciąży. Spoglądała więc na rozbrykanego liska, który wskoczył na kanapę, po czym dostała kolejną wiadomość od Siofry. Starała się traktować to jak gdyby nigdy nic, ale było jej smutno iż ta nie może słowem się odezwać, ale kryła to.
Sara dostrzegła, że Siofra chyba jej wcześniejszy przekaz zrozumiała. Dlatego zrobiła trzy kroki i usiadła na kanapie obok lisa i zaczęła go głaskać.
-D-Dziękuję. - Powiedziała i zarumieniła się delikatnie.
Po tym tylko powiedziała:
-Chcesz się dosiąść? Czy czas Panią goni?
Po tym chcąc sprawdzić reakcję młodej damy, poklepała swoje kolana, wskazując jej miejsce do siedzenia, którego się raczej nie spodziewała. Była ciekawa reakcji, ale również chciała przytulić tę istotkę, która tak nerwowo próbuje przekazać jej swoje myśli. Nie spodziewała się, że ta tą ofertę przyjmie i usiądzie jej na kolanach ( w końcu wyglądała na nastolatkę lub studentkę ) ale miała też nadzieję, że jej tym nie rozzłości, dlatego uśmiechnęła się ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Lut 13, 2018 11:44 pm

W końcu został udobruchany — i rozbestwiony w tej chwili do granic możliwości — pupil dziewczyny, przekazując to w postaci intensywnego merdania swojej rudej kity, gdzie następnie oklapł na plecy, wystawiając na wierzch długi język. A piskał przy tym zadowolony jak zawsze, gdy był pieszczony. Uwielbiał to! Zresztą sama dziewczyna, widząc rozanielonego liska, sama była przy tym uradowana, bo w końcu co nie cieszy bardziej niż szczęście własnego zwierzaczka... zwłaszcza pokroju RonRon'a.
Widząc tą naprawdę dziwną propozycję ze strony ciężarnej kobiety, ta nie kryła z początku swojego zdziwienia. Przez krótką chwilkę nie wiedziała jak na to zareagować, a następnie uśmiechnęła się ciutkę rozbawiona tym i grzecznie odmówiła kiwnięciem głowy z tej jakże miłej i poniekąd komicznej oferty.
Dzisiaj już wystarczająco się nasiedziałam, proszę się o to nie kłopotać. — napisała jej żwawo na kartce, dalszym ciągu będąc odrobinę rozbawiona. Rozchmurzyła ją tym, to pewne, przez co Murray czuła się trochę mniej zdenerwowana, zwłaszcza w stosunku do wcześniejszej sytuacji. — Nie, mam bardzo dużo czasu, ale ciężko mi go zmarnować. — dopisała, nie kryjąc się zbytnio z tym. Ma to rzecz jasna swoje zalety, ale wady bardziej dziewczynie oddawały swoje piętno przez nadmiar nudy. Dlatego też dzisiaj przyszła do biblioteki, by móc zrobić coś pożyteczniejszego ze swoim czasem wolnym.
Oczy dziewczyny powędrowały do książek, z którymi wcześniej kobieta umilała sobie czas. W tej małej stercie dostrzegła przewodnik do szycia. Czyżby temat do rozmów?
Pani również szyje? — napisała z zapytaniem. Była bardzo zaciekawiona tym faktem. Sama ostatnio szyła jedną sukienkę na... no właśnie sama nie wiedziała jeszcze na co, lecz w zeszłym tygodniu zrodził się w jej główce pomysł i nadzwyczajnie w świecie musiała go zrealizować. Teraz czekała na paczkę z pewnymi ozdobami, które uznała, iż będą świetnie komponować się w tejże kreacji. — I przepraszam, że dopiero teraz, ale nazywam się Siofra Murray. — no rychło w czas, w końcu dziewczyna się przedstawiła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Pią Lut 16, 2018 12:19 am

Sara cieszyła się tą dość ulotną chwilą, w której to mogła pogłaskać zwierzę, którego nie widuje się zazwyczaj. Szybko zorientowała się, że nawet udomowione lisy zachowują się jak psy - kładą na plecach. Sara pamięta, że gdy była jeszcze mała, jej suczka Sonia robiła zawsze to samo - tylko ta zaczęła ją głaskać, od razu leciała na plecy. "Jedna rodzina" pomyślała i uśmiechnęła się. Jednak nie do lisa, a do blondyny, mimo iż ręką wciąż pieściła zwierzaka. Jej reakcja była spokojniejsza niż się spodziewała. W końcu rzuciła dość głupim pomysłem, o czym dobrze wiedziała. Zrobiła to jednak świadomie, więc nie nazwała tego głupstwem a chęcią wywołania uśmiechu na twarzy dziewczyny. Udało się, lecz gdyby ta była tak odważna i zaakceptowała tę ofertę, Sara nie miała by nic przeciwko i może nawet by się do niej przytuliła.
-Hmm... Nasiedziała się Pani? Ale nawet młode nogi czasem zawodzą. - I dlatego się piękna panna wywróciła. - dopowiedziała sobie w głowie. Nie chciała robić jej przykrości. Nie w tym rzecz przecież, prawda? Przy tym wszystkim starała się wyglądać nieco zatroskana. Miała pewne powody.
-A więc nie jestem warta, by marnować na mnie czas, jaka szkoda... - Powiedziała przykładając rękę do policzka, a jej już zatroskana twarz tym razem nabrała pewnej realistyczności, bo w gruncie rzeczy, tak też pomyślała i odpowiedziała bez zamysłu. Więc zatroskanie połączyło się z delikatnym smutkiem, co nie było efektem zamierzonym. Zdawała sobie sprawę, że tak naprawdę to są całkowicie obce i spoglądanie na podłogę nie przybliży ich do siebie. Dlatego uniosła swoje oczy, spoglądając na Siofrę. Ta znów naskrobała coś w swoim notatniku. Uniosła więc głowę z nad swojej ręki i przeczytała. Po tym spojrzała się na swoje książki, bo przez teatr lalek, który w jej głowie był bardziej udany niż to było w planach, nawet nie dostrzegła iż Siofra zdążyła je dostrzec. Troszeczkę się zakłopotała, bo jej zdolności krawieckie nie były wyśmienite. Umiała co umiała, w końcu kobieta to jak super uniwersalny robot, który wszystko umie zrobić po trochu. Tak było z szyciem - wiedziała gdzie dzwoni, znała głos tych dzwonów, a mimo to, nie zlokalizowała kościoła. Dlatego chciała sobie wszystko ładnie przypomnieć, zrobić notatki, a może i "ukraść" jakieś pomysły.
-Too... hehe... Doszkalam się, by ucieszyć moją małą księżniczkę nowymi ubrankami. - Uśmiechnęła się bardzo ciepło. W końcu, kto by się nie cieszył, gdy ma taką grzeczną i mądrą córeczkę, którą aż chce się za tę dobroć nagradzać. Myśl o tym nawet ukoiła jej poprzedni smutek wynikający zapewne z nieporozumienia, tudzież z czystego rozsądku.
-Więc mogę, powiedzieć - tak, szyję.
Dokończyła swoją myśl. Po tym otworzyła swoje oczy nieco szerzej i patrząc się na Siofrę. Wstała powoli, nie mówiąc jeszcze nic, po czym wyciągnęła swoją dłoń, którą uścisnęła rękę dziewczyny.
-Miło mi Panią poznać. Ja nazywam się Sara Rinshen. Mieszkam niedaleko.
Zapoznana z ciepłym uśmiechem, Sara tylko poprawiła swój długą grzywkę używając drugiej, wolnej ręki, tak by ta mogła zobaczyć jej twarz w pełnej okazałości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Lut 20, 2018 12:27 pm

Z nogami Siofry jak najbardziej się zgadzam, dwie lewe nogi i chodząca niezdara to naprawdę felerne połączenie, o czym sama dziewczyna wiedziała. Niestety taki jej urok, którego pewnie nie prędko zmieni, a nawet jeśli to z pewnością znalazłyby się jednostki, które by jej w tym pomogli. Fakt, faktem kwestią czasu jest nim ta połamie nogi za swoje ślamazartwo.
Siofra naiwnie dała się zwieść smutku Sary — nawet jeśli ten był nieplanowany — i momentalnie poczuła się głupio, lecz dalszym ciągu musiała iść w zaparte w swojej decyzji. Zaczęła energicznie wymachiwać rękami i kręcić głową, a na jej twarzy pojawiły się rozpalone policzki wstydu. Z pewnością, gdyby potrafiła mówić, piszczałaby jak opętana - „Nie, nie, nie! Nie to miałam na myśli!” W końcu nie o to blondynce chodziło, jak też nie miała na celu jej urazić. Po prostu z grzeczności odmówiła, zresztą sama swoje też ważyła, a ciężarnej kobiecie nie potrzebny był kolejny gabaryt w postaci zestresowanej nastolatki. Już nie wspominając o czarnych scenariuszach, które to kreowała sobie sama nasza młoda Murray. Więcej nerwów niż pożytku z niej, doprawdy.
Gdy już się w miarę ukoiła swoje nerwy, wróciła na kolejne, właściwsze tory rozmów z panią Rinshen, wcześniej akceptując uściśnięcie dłoni jako zwieńczenie ich nowej znajomości. — Och, jak słodko! — zaszczebiotała w myślach, gdy ta odpowiedziała na jej pytanie, a bardziej na napomknięcie własnej córki. Naprawdę to było kochane ze strony Sary, że była skora nauczyć się czegoś nowego dla swojego małego aniołka.
To naprawdę miły gest z Pani strony. Ja również ostatnio zaczęłam szyć, choć bardziej by mieć czym zająć ręce i odnowić stare ubrania. — przelała na papier swój dialog. Nie krępowała się ze wyjawieniem swojego hobby. Miała w końcu przy tym naprawdę dużo frajdy, a zaraz po tym dumę z tego, co dokonała... choć wcześniej nakładała na nie milion poprawek i innych pierdół, lecz wpierw musiała być ona zadowolona z efektu i już! Odnowa starych ubrań nie była może czymś wyszukanym, lecz po części robiła to, aby zaoszczędzić pieniądze na książki czy inne bardziej potrzebne rzeczy. No... rodzice nie marudzili, a przy tym mogli sobie pozwolić na mały remont kuchni. Oparła się delikatnie o stół, by stać naprzeciw kobiety. Nogi ją oczywiście nie bolały — nie licząc wcześniejszego upadku i prawdopodobnego siniaka. A co wyrabiał RonRon? Powoli zbierał się do drzemki, ziewając po drodze, gdyż obiekt jego zainteresowania zajął się kimś innym niż nim, a ten się nudził. O ty rozwydrzony rudzielcu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Lut 27, 2018 7:01 pm

Wymachująca rękoma Siofra, była doprawdy przekomicznym dla Sary widokiem. Czuła się trochę winna tego zakłopotania, ale... nie żałowała. Tylko przeszło jej przez myśl, czy nie wyszła na troszkę starszą niż jest. A wciąż była przecież młoda. Uśmiechnęła się tajemniczo i prawdopodobnie przerywając panikę nastolatki, rzekła:
-Pomimo iście kobiecych kształtów, jesteś naprawdę niewinna. To był komplement, więc jeśli zabrzmiało to inaczej to naprawdę przepraszam. Nic się nie stało, więc nie panikuj!
Sara spoglądając bardziej na ziemię niż na twarz Siofry, poprawiła swoją długą, kraciastą spódnicę. W sumie to już trochę minęło jak rozmawiała z kimś w jej wieku, to też w pewien sposób również odczuwała skrępowanie. Jej figura w końcu dość dobrze pokazywała, że jest w ciąży. Ludzie różnie na to reagują, więc mogła tylko zgadywać myśli kolejnego pokolenia. A szycie? Umiała co nieco. Jak to kobieta, nitki i igły się nie boi. Lecz... no na co dzień nie szyła, więc zastanawiała się, co mogła by zrobić. Pomysły nie były jej silną stroną. Artystka z niej żadna.
-Mi raczej głównie chodzi o sam fakt spędzenia Melką trochę czasu na szyciu ubrań. Jeśli mała dowie się, że to dla niej, od razu będzie pełna entuzjazmu. I może się przy okazji czegoś nauczy. A ja po prostu nie chcę zepsuć jej nadziei, gdy już te powstaną. Dlatego przyszłam po małą pomoc. Jednak w Pani wypadku, takie przywiązanie do szycia jest wręcz niezwykłe... z czego ono wynika?
Niby dowiedziała się, dlaczego ta szyje... no ale nie pamięta by któraś z jej koleżanek powiedziała, iż jej hobby to szycie. W dobie internetu i tanich ubrań, ta sztuka zanika.
-A odchodząc od tematu... To Pani kolana są w porządku? I jeśli moje pytania są kłopotliwe, to mogę przestać. - Powinnaś przestać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siofra
Niemowa
avatar

Liczba postów : 89
Join date : 28/12/2017

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Sob Mar 03, 2018 1:06 pm

Siedemnastolatka chyba pomyśleć o karierze komika albo nawet i klauna, z pewnością doskonale by sobie poradziła w tymże zawodzie, zwłaszcza że ta robi często gęsto nieświadomie naprawdę głupie rzeczy, gdzie po prostu takie wydziwadła proszą wręcz o pomstę do nieba. Siofra, przemyśl to albo baw ludzi swoją niewinnością i głupotą za darmo. Z pewnością znaleźliby się chętni.
Nie mogła ukryć faktu, że nie ruszył ją komplement zarzucony przez Sarę. Nawet próbowała odwrócić głowę na bok w ramach zawstydzenia, lecz w porę się ogarnęła. W końcu wypadałoby podziękować, a nie zmieniać swoją twarz w istną piwonię. Zresztą kobieta prosiła, by ta nie panikowała, lecz niestety wyuczone niektóry odruchy ze strony Siofry jej to uniemożliwiały, aczkolwiek ma jeszcze całkiem spory kawał życia, aby się tego wyzbyć... choć szkoda ludzi, którzy muszą przechodzić przez ten żywy nieplanowany kabaret ze strony Irlandki. Koniec końców, po nawałnicy myśli i rumieńców na jej bladych licach, uśmiechnęła się wdzięcznie do młodej matki za wcześniejszy komentarz dotyczący tej oto duszyczki.
Z istnym zaciekawieniem wsłuchała się co dodała od siebie pani Rinshen. Kolejnym istotnym faktem było imię jej córki, choć bardziej skrót imienia. — Melka... jakie urocze! — no musiała w swoim rozszarpanym umyśle wysłodzić. W końcu nie raz miała fazy niemej zazdrości, że niektórzy z jej znajomych mają naprawdę słodkie zdrobnienia swoich imion, zaś ta nie miała takiego pola do popisu, mimo iż po celtycku „mały elf”.
Słysząc pytanie, skąd się wywodzi jej pasja do szycia, ta musiała się chwilkę zastanowić, co jawnie ukazała jej aktualna mimika miana myśliciela i nieświadome rozglądanie się po pomieszczeniu, jakoby ono skrywało w sobie odpowiedź, a ta zaciekle jej poszukuje. Chwilę po tym wzięła swój notatnik z kwiecistym motywem w swoje dłonie i poczęła pisać swoją odpowiedź na owe pytanie.
Nie uznałabym tego za przywiązanie, bardziej hobby, przy którym mogę się jako tako wykazać. Sama nawet nie spodziewałam się, że na tak długo utrzymam to zainteresowanie i szyć do tej chwili, mimo iż nie wiąże z nim swojej przyszłości. — nie poddała nawet szybkiej korekcji tego, co napisała tylko od razu podała zeszyt z zawartą wiadomością. Była pewna tego, co przekazała, a przynajmniej w znacznej części. W końcu kto normalny kupuje kilka metrów materiału koronki tylko po to, by przyozdobić kawałek spódnicy jednej z sukienek. Po co tyle kupiła? A na zapas, gdyby nagle ubzdurało jej się nałożyć kolejną poprawkę przy tejże kreacji czy też dodać ją do swoich ubrań. — O, w sumie czemu nie? — no i wywołano wilka z lasu.
Ten nagły skok w bok z aktualne tematu nieco ją zdziwił, lecz w sumie nie mogła mieć Sarze za złe. Zresztą powinna poczuć się winna, że ciężarna zamartwia się jej stanem, a nie powinna! Kąciki jej ust delikatnie uniosły się ku górze, tworząc ciepły uśmiech w kierunku ciemnowłosej, kręcąc głową. Z początku tylko ją bolały, lecz było to chwilowe, czego się nastolatka rzecz jasna spodziewała.
Wszystko jest w porządku, proszę się martwić. Nogi całe i bez rys, więc mogę chodzić. — dodała od siebie w brudnopisie. Nawet na końcu zdania dodała uśmieszek, dając swojemu zdaniu, choć odrobinę żartu z tego, co napisała. Na siłę nie potrafiła rozbawiać ludzi, ale jeśli się już uda, to może pójść na całego... oczywiście ze smakiem! W końcu młode pokolenie ma dwojakie poczucie humoru.
Kątem oka spojrzała na zegar powieszony na ścianie czytelni. Nie śpieszyło jej się, ale też nie chciała po ciemku wracać do domu, zresztą też za godzinę wracają do domu rodzice dziewczyny, ale nie miała obaw ku temu, by ci mieliby być zmartwieni brakiem obecności w domostwie, w końcu zostawiła wiadomość. Fakt, faktem miała jeszcze dużo czasu, aby pogadać, a następnie oddać się swojej rutynie.
Przez krótką chwilę dziewczyna była myślami gdzie indziej, przez co zapanowała dość niezręczna zmowa milczenia — tak jakby jej wcale nie praktykowała! — co nie umknęło lisiastemu i korzystając z okazji znowu, zaczął trącać swoją łapką o materiał spódnicy Sary, domagając się teraz chwili dla siebie. Czyżby ta chwilowa drzemka okazała się zmyłką w wykonaniu RonRon'a? Siofra niestety miała tę świadomość, że nieco rozbestwiła swojego lisa, mimo iż sumiennie nad tym pracowała. Efekty oczywiście są, lecz mogły być lepsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sara
Super Mama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 02/01/2018

PisanieTemat: Re: Biblioteka    Wto Mar 13, 2018 2:31 pm

Sara obserwowała Siofrę uważnie. Doszła do wniosku, że nie zdolność mówienia spowodowała, że dziewczyna nauczyła się wyrażać swoje emocje po przez mimikę jej twarzy i mowę ciała dość dobrze. To był naprawdę ciekawy pokaz dla tak kobiety, którą tak łatwo było czymkolwiek zaciekawić. Wzięła notes do ręki i przeczytała wiadomość Siofry. Oczywiście, szybko go jej oddała.
-Pielęgnuj je. Na pewno Ci się przyda i nie będziesz musiała w moim wieku się doszkalać. -Kobieta zaśmiała się - Nie uznaj mi tego za złe, ale polubiłam Twoje rumiane lice i zainteresowania. Poznała bym ich więcej. Wypożyczasz te książki do domu, czy będziesz czytać je tu, na miejscu?
Zapytała ciekawsko, zakładając nogę na nogę. A i wiadomość o zdrowych kolanach, była jak najbardziej w porządku, przynajmniej nie musiała się o nic martwić. Chciała jednak, by ta usiadła obok niej, przynajmniej na czas rozmowy. Czuła się trochę niezręcznie, że ona siedziała, a Siofra stała. Pisanie w powietrzu wiadomości też musiało być trudne. Więc zaczęła:
-P-proszę, usiądzie Pani! To... - Nie dokończyła zdania , gdy poczuła szarpnięcie za jej długą spódnicę. Lisi towarzysz najwyraźniej domagał się jej uwagi. -Oh.
Powiedziała i położyła na nim rękę, głaszcząc go pieszczotliwie po głowie, nie dokańczając myśli.
-Poczuł się zapomniany? - Powiedziała, gdy podniosła głowę. Lisek był by świetnym przyjacielem jej córeczki pomyślała. Może jakiś zwierzak w domu nie był by złym pomysłem ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka    

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Gravity Falls :: Centrum miasta-
Skocz do: