Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cmentarz

Go down 
AutorWiadomość
Liro
Króliczy Admin
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 15/09/2015

PisanieTemat: Cmentarz    Sro Gru 27, 2017 1:15 pm



Jest to miejsce, w którym pochowani są wszyscy mieszkańcy Gravity Falls.  Nie dziw się domyślić, że jest wiele przesłanek o tym, że na tych terenach widuje się duchy zmarłych, którzy nie mogli z jakiegoś powodu pożegnać się z tym światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mysterytown.forumpolish.com
Litch
Rougarou
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 13/01/2018

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Wto Sty 16, 2018 5:03 pm

Donośny dźwięk trzaskającej pod butem gałęzi wypełnił prawdopodobnie każdy centymetr cmentarza. Poniósł się echem między mogiłami, przeganiając wszystko, co żyło i zalegało gdzieś między liśćmi. Jeszcze chwila i osoba postronna nabrałaby wrażenie, że tylko krok dzielił obżarte przez robactwo kości od wyrwania spod grubej warstwy ziemi i zniknięcia z niewątpliwie przeklętej ziemi. Jedynie sprawca ów dźwięki szedł dalej w zaparte, popychany całą swą ignorancją i bezczelnymi zachciankami. Ciepły kolor tęczówek osiadł na kilku epitafiach, nie poświęcając im jednak zbyt wiele uwagi. "Kochanej rodzinie", "Pokój jego duszy", "Niech spoczywa w pokoju" - powtarzały się niejednokrotnie, wprawiając pusty żołądek w niebezpieczny wstrząs. Zażenowanie poruszyło organem do tego stopnia, by wywołać w młodzieńcu chęć jak najszybszego opuszczenia cmentarzyska. Zdążył już dwukrotnie pożałować obranej rzekomo 'na skróty' trasy, dwa razy zalać umysł siarczystą wiązanką przekleństw i raz paskudnie warknąć pod nosem. Szczęściem w nieszczęściu okazał się drobny błysk zza jednego z walających się kamieni. Metalowa obudowa zapalniczki wpierw zmusiła mięśnie dłoni do zwarcia w pięść. Nie minęła sekunda, a przedmiot wylądował między palcami, rozjaśniając mrok nocy niewielkim płomykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francis
Podwójny krwiopijca
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/12/2017

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Wto Sty 16, 2018 5:24 pm

Szare tęczówki długowłosego młodzieńca wpatrywały się spokojnie w zniszczony już lekko kamień, na którym wyryte były duże słowa "Spoczywaj w spokoju". Wyglądał na stary grób, żaden znicz od dawna na nim nie zawitał. Nawet miano właściciela było zamazane. Śmierć była tajemniczym zjawiskiem, do którego młodzieniec na razie nie dał rady się zbliżyć, sporo jednakże traciło życie na jego oczach. Parę razy zdarzało mu się zatapiać w myślach, jak to by było... stracić kogoś bliskiego? Albo być bliskim śmierci?
W końcu ruszył się z miejsca, odwracając swój wzrok od starego nagrobka. Całą okolicę ogarnął już mrok, tylko pojedyncze znicze rozświetlały nocne ciemności. Francis bardzo rzadko miał okazję podziwiać taką scenerię, mimo iż był wampirem, nie przepadał za nocną porą. To już była tylko kwestia czasu, zanim straci nad sobą panowanie i odda to ciało Keithowi, do tego czasu postanowił jednak pospacerować trochę.
Nagle doszedł do jego uszu dziwny dźwięk i instynktownie obrócił się w tamtym kierunku. Za chwilę dojrzał mały płomyczek, który tylko podkreślił sylwetkę znajdującej się w oddali postaci.
-Kto tam? - Zapytał spokojnie, podchodząc bliżej. Niewiele osób decydowało się na nocne przechadzanie się po cmentarzu, zainteresowało go to trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litch
Rougarou
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 13/01/2018

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Wto Sty 16, 2018 5:56 pm

Dobrze wiedział, że pojawienie się czegoś było jedynie kwestią czasu. Nim zdążył jakkolwiek wykorzystać potencjał zapalniczki, ktoś zdążył zamajaczyć kilka metrów dalej. Rozbrzmiałe pytanie uniosło jasną brew ku górze, jak białowłosy nie do końca dowierzał, że zwrócono się właśnie do niego. Zniknięcie płomyka poprzedził trzask nakrywki zapalniczki. Znów zrobiło się ciemno jak w przysłowiowej dupie. Żaden dźwięk nie opuścił jego ust, gdy chował dłonie w kieszenie spodni. Zaledwie kilka kroków dzieliło go od nieznajomego. Zbawienne metry niczym cholerna bariera, mur odgradzający od katastrofy.
Hej, Litch. Czemu się nie zabawimy?
Odetchnął powoli, wraz z powietrzem opróżniając też płuca z mrowiącego napięcia. Odległość między nim a drugim osobnikiem zmniejszyła się diametralnie, gdy nie wiadomo kiedy przestąpił tę nieszczęsną odległość.
- Potwór spod łóżka - mrukliwy ton rozbrzmiał tuż nad uchem chłopaka, gdy białowłosy mijał go niczym stojące na środku pokoju krzesło. Dźwięk stukającej zapalniczki przerwał znów zaległą na cmentarzu ciszę. Syk ognia. Tyle jeszcze dało radę usłyszeć, nim wszystko nie wróciło do poprzedniego, nużącego stanu. Jasnemu punkcikowi nie można było przypisać miana płomyka. Niemniej jednak tląca końcówka papierosa pozostawała dobrze widoczna na tle kompletnej czerni, pozostając jedynym zapewnieniem obecności młodzieńca. Oddalał się jednak nieubłaganie z każdą kolejną sekundą, zmierzając ku głównej bramie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francis
Podwójny krwiopijca
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/12/2017

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Sro Sty 17, 2018 6:19 pm

Zanim zdążył poprowadzić dalszą konwersację, nieznajomy po prostu go wyminął... szybki. Czy to człowiek? Nie wyglądało na to. Zaczynało się robić ciekawie. Wampirek poczuł się jednak zignorowany, zwłaszcza tą, niepewną odpowiedzią. Drwi sobie ze mnie?
Obrócił się i zaczął wyszukiwać młodzieńca wzrokiem. Nie ma szans, żeby pozwolił mu teraz tak po prostu odejść, nie komuś tak interesującemu. Na szczęście, nawet bez płomienia z zapalniczki zdołał co nieco zobaczyć, albowiem jego wzrok przyzwyczajony był do ciemności. Tląca się końcówka papierosa zdecydowanie jednak pomogła. Szybko zlokalizował uciekiniera.
Ten panicz nie był jedyną osobą, która potrafiła poruszyć się troszkę szybciej. Francis szybko go dogonił i chwycił ręką za ramię, próbując przytrzymać nieznajomego. Niestety, nawet jak szybkość byłą niezła, to jego siła... pozostawiała wiele do życzenia. Nie był pewien jaką reakcję wywoła, jednakże nie bał się żadnych konsekwencji... prawdopodobnie...
-Oya, oya, nieładnie odchodzić w środku rozmowy. - Zaczął spokojnie. Wcześniejsza, lekko lekceważąca odpowiedź młodzieńca nie dała mu żadnych konkretnych informacji, więc powtórzył poprzednie pytanie, tylko tym razem troszkę inaczej sformułowane. -Czym jesteś? - Postawił na nie mocniejszy akcent. Oj, Francis potrafił być natrętny, jak coś mu się nie udawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litch
Rougarou
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 13/01/2018

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Sro Sty 17, 2018 7:56 pm

Kłąb dymu papierosowego, nawet jeśli niezwykle gęsty, wciąż pozostawał jedynie niewidocznym na tle nocy obłokiem. Jedynie mocny zapach zyskiwał miano żywego dowodu na jego istnienie. Usłyszenie za sobą cichych kroków nie było większym problemem dla kogoś posiadającego słuch nocnej bestii. Niemniej, zamiast jakkolwiek zareagować, palce sprawnie obróciły filtr w celu odsunięcia gorącej końcówki od twarzy, a wierzch dłoni skrył przeciągłe ziewnięcie. Gest mógł zostać błędnie odczytany jako jawna prowokacja, choć co bystrzejszy umysł po ujrzeniu znużonego lica porzuciłby podobny pomysł raz na zawsze.
Chwycony za ramię nie drgnął w zaskoczeniu, zatrzymując powolny marsz. Krótkie spojrzenie przez ramię wystarczyło, by zlustrować niższego chłopaka od stóp do głów. I choć kolor oczu na pozór pozostawał niezwykle ciepły, dłuższy kontakt zmywał całkowicie to wrażenie, pozostawiając po sobie jedynie nieprzyjemne mrowienie.
"Oya, oya, nieładnie odchodzić w środku rozmowy"
Minimalne ściągnięcie brwi ku sobie poprzedziło wręcz leniwy obrót twarzą do bruneta. Jego słowa nie spotkały się z żadną żywszą reakcją, poza powolnym wypuszczeniem dymu z płuc. Nim kolejne pytanie uzyskało odpowiedź, odczepił uchwycone ramienia cudze palce, zwracając sobie tym ruchem całą przestrzeń osobistą.
- Potworem spod łóżka, czyż nie wyraziłem się jasno? - poważny wyraz twarzy nie pozostawiał wątpliwości co do szczerego wydźwięku wypowiedzi. Jakby wcale nie kłamał, jakby wcale nie żartował, jakby wcale nie drwił.
- Kultura nakazuje wpierw podać własne miano. Dopiero później pytać o cudze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francis
Podwójny krwiopijca
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/12/2017

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Czw Sty 18, 2018 8:25 pm

Chwilowa cisza utrzymywała młodzieńca w napięciu, jakby z każdą chwilą mogło wydarzyć się coś niespodzianego. Nie wyglądało jednak na to, aby wzbudził swoim zachowaniem gniew, czy inne, nieprzyjemne emocje. Wręcz przeciwnie, nieznajomy wydawał się niezwykle spokojny. Gdy się obrócił, Francis mógł w końcu rzucić okiem na jego twarz. Nie wyglądała nadzwyczajnie, choć dziwnie złote oczy nie pasowały do całkowicie białych włosów, przynajmniej w jego opinii. Wampirek nie naciskał, dał zrzucić swoją rękę z ramienia, widząc, że zatrzymał swojego rozmówcę chociaż na chwilę. Na to samo wskazywały jego następne słowa.  Kaszlnął cicho, gdy poczuł dym z papierosa. Niby nic mu nie robił, wciąż jednak nienawidził tego zapachu. Nie rozumiał po co ludzie w ogóle zajmują się takimi śmieciami, które tylko wyniszczają wszystko od środka.
W końcu Francis uśmiechnął się jednak lekko. Wciąż nie był przychylny uwierzeniu w słowa białowłosego panicza, jednakże ten uparcie utrzymywał się przy swojej wersji. "Potwór z pod łóżka, co?" - Powtórzył w myślach. Trzeba jednak przyznać, że nie wyglądało na to, aby nieznajomy kłamał. To znaczy, że albo faktycznie istnieje coś tak absurdalnego, albo ktoś tu jest naprawdę dobrym kłamcą.
-A ja syrenką. - Rzucił rozbawiony. Oczywiście, w przeciwieństwie do białowłosego, ten brzmiał jakby żartował. -Co za klasyczna odpowiedź. Czy nikt nie ma ciekawszej odzywki? - Westchnął cicho. Miał wrażenie, że często słyszał tą samą frazę w kółko i w kółko. Czasem pragnąłby usłyszeć coś bardziej kreatywnego. -Francis. To moje imię, panie potworku z pod łóżka. Teraz pragnąłbym usłyszeć poprawną odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litch
Rougarou
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 13/01/2018

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Sob Sty 20, 2018 3:59 pm

Przestąpił z nogi na nogę, opierając większość ciężaru ciała na jednej z nich. Druga bezwiednie uderzyła w pomniejszy kamyk, posyłając go kilka metrów dalej. Jakby nudził się wyjątkowo mocno. Wolna dłoń wylądowała na powrót w kieszeni, podczas gdy w d drugiej wciąż tkwił papieros. Stuknął weń pojedynczo palcem, pozbywając się wypalonego fragmentu. Chciał po prostu wrócić do domu i poczytać w spokoju książkę, a nie użerać się z pierwszym lepszym dzieciakiem.
"A ja syrenką."
- Małą Syrenką, nie wątpię - krótkie, obojętne wzruszenie ramionami sprawiało wrażenie, jakby nawet pomimo żartobliwego tonu słowa Francisa zostały wzięte za najprawdziwszą prawdę. Rzeczywistość przedstawiała się oczywiście zgoła inaczej, niemniej Litch nie poczuwał obowiązku do wyjaśniania czegokolwiek. Komik, który tłumaczy swoje żarty, jest raczej kiepski w zawodzie.
- Francis, cudownie. Uświadom sobie więc, że uzyskanie odpowiedzi nie zależy od twojego kaprysu. Jesteś upierdliwy - krótkim pstryknięciem pozbył się wypalonego papierosa. Ułożył zaraz dłoń na karku, a przechyleniu głowy na bok towarzyszył paskudny strzyk kości brzmiący jak zapowiedź nękającego koszmaru. - Pomyśl o znalezieniu towarzystwa, które sprosta twoim wymaganiom - niski pomruk rozbrzmiał niczym surowa nagana, przypominając tym samym, że to wampir był tym, który zaczepił białowłosego, nie na odwrót.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francis
Podwójny krwiopijca
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/12/2017

PisanieTemat: Re: Cmentarz    Sob Sty 20, 2018 7:49 pm

Wciąż wpatrywał się rozbawionym wzrokiem w rozmówcę. Był pewien, że raczej mało kto wziąłby jego wcześniejsze słowa na poważne, dlatego szczerze wątpił w fakt, że stojący przed nim młodzieniec uwierzył we wspomniane stwierdzenie. Nie miał zamiaru już go jednak korygować. Póki wampirek nie był ignorowany, to nie obchodziło go szczerze nic innego, sama rozmowa dostarczała mu rozrywki... Choć trzeba powiedzieć, że czasem gonienie ignorantów... też było zabawne...
"Upierdliwy, co?" ~ Francis zdawał sobie z tego sprawę. Często zachowywał się jak rozpieszczony panicz, gdy bardzo mu się nudziło.
-Ahaha, masz rację. Gdyby wszyscy odpowiadali tak jak pragnę, to chyba umarłbym z nudów. - Zaśmiał się krótko, wpatrując się uważnie w białowłosego. Oddzielił ręką jeden kosmyk swoich włosów i zaczął okręcać go wokół palca, uśmiechając się lekko. Nieprzyjemny strzyk kości dotarł do uszu młodzieńca. Białowłosy wyglądał, jakby jedno złe słowo mogło sprowokować go do ataku. Było by to troszkę problematyczne. -Oh, ależ sprostowujesz panie, jesteś bardzo interesujący. Zresztą, nie mam za dużo czasu, więc nie ma się czym martwić. - Mówił dalej, nie zmieniając za bardzo tonu. Żadne jego słowo, które wyszło z jego ust, nie brzmiało poważnie.
Wampirek wiedział, że jego świadomość nie pozostanie tutaj na długo, a nie chciał oddać nieznajomego w ręce Keitha... Dlatego musiał się spieszyć. Puścił w końcu kosmyk włosów, uwalniając swoją rękę.
- Czemuż panie zawitałeś w takie miejsce? Niezbyt przyjemny teren na spacery, czyż nie? - Kontynuował, nie zwracając uwagi na słowa, które mogły być odczytane jako groźba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cmentarz    

Powrót do góry Go down
 
Cmentarz
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Gravity Falls :: Obrzeża-
Skocz do: