Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zakątek świetlików

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Liro
Króliczy Admin
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 15/09/2015

PisanieTemat: Zakątek świetlików   Sro Gru 27, 2017 2:59 pm

First topic message reminder :



Przepiękne miejsce, gdzie gromadzą się nocą tysiące błyszczących stworków. Gdzieniegdzie słychać również cykanie świerszczy, co stwarza niezapomnianą atmosferę. Bardzo wiele stworzeń przybywa tutaj nocami, aby popatrzeć na ten fenomen. Niektórzy mawiają, że gdy zażyczysz sobie coś o pełni księżyca, będąc na tej łące, to twoje życzenie się z pewnością spełni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mysterytown.forumpolish.com

AutorWiadomość
Koriko
Wilczy Bóg
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 29/12/2017

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Pią Lut 02, 2018 3:32 pm

"Chciałam załagodzić sytuację, nie jeszcze dodatkowo cię denerwować."
Podobne słowa działały na większość ludzi. Wywoływały w nich poczucie winy nagłym wybuchem, sprawiały, że skruszeni odwracali wzrok, bądź co odważniejsi - przepraszali za swoje zachowanie, spuszczając głowę. Kim byłby jednak Koriko, gdyby ruszył w ich ślady. Uniósł wyżej głowę w dumnym geście, ani myśląc by nawet na chwilę schować obnażone kły. Bo jaki miał ku temu powód?

Nie chciała.
Nigdy nie chcą.
ZWODZI NAS
Dopadniemy go.
Skąd mamy wiedzieć czy przyjdzie?
Wytropimy go.
Dobrze tropimy.
Kłamca.
N I E W Y B A C Z A L N E.



Powoli widok kłów był coraz mniejszy, acz jego wargi nadal drgały w wyraźnie poddenerwowanym geście, zwiastując że względny spokój który zapanował na polance był jedynie ułudą. Nawet podczas zajmowania się ręką, gdy zlizywał kolejne warstwy krwi, od czasu do czasu wydawał z siebie krótkie zwierzęce warknięcie.
"Cóż, nieczęsto miewamy je na miejskich terenach, więc dla mnie to skarbek."
Krótkie, pogardliwe prychnięcie.
Powinnaś po prostu zamieszkać z nami w lesie. Co jest takiego dobrego wśród ludzi? Nie dość, że śmierdzą to jeszcze niszczą wszystko wokół siebie. Gdziekolwiek się pojawią, ciągną się za nimi zanieczyszczenia i umierająca natura — odsłonił ponownie kły, stawiając uszy na sztorc. Zaprzestał chwilowo zajmowania się dłonią, opuszczając ją w dół. Krew zdawała się powoli spowalniać, lecz nie na tyle, by krople nie zebrały się zaraz na czubkach jego palców, skapując na trawę.
Wilczyca w końcu ruszyła się z ziemi i podeszła do niego powoli, kładąc po sobie uszy. Ogon zwisał smętnie pomiędzy łapami, poruszając się jedynie smętnie od czasu do czasu na boki, jakby sama nie była pewna czy może już podejść. Nie zareagował. Pozwolił jej na obwąchanie rany, gdy jednak dostrzegł jak wysuwa język, warknął na nią krótko, zatrzymując w miejscu. Usiadła więc, węsząc jedynie w powietrzu.
"Coś jest z nią nie tak?"
Hmpf.
Nie interesował się w tym momencie sową aż tak jak Sybil. Zwłaszcza że odsunęła się od niego zmniejszając tym samym zasięg własnego zapachu, który dość skutecznie był zakłócany przez piżmo pochodzące od siedzącej obok niego wadery i metaliczny zapach krwi z jego własnej dłoni.
Sam nie wiem. Musiałaby zejść. Mam ją przywołać, Śniąca? — zapytał beznamiętnie, gotów spełnić tak proste życzenie ze strony dziewczyny, nim wrócił do zlizywania krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarihi
Demon
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 29/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Pią Lut 02, 2018 9:17 pm

Co tu się właściwie dzieje. Tar przystąpił z jednej łapki na drugą i poprawił skrzydła, zapominając, że on tylko udaje sowę, a nie nią jest. Wychodzi na to, że oni chyba się ledwo co poznali, albo coś takiego, chociaż wiedzą o sobie jakieś podstawowe dla siebie informacje. Hm-hm. W głowie zaczął układać sobie już całkiem ciekawą historię. Szczególnie kiedy Koriko potwierdził, że dziewczyna też nie jest zwykłym człowiekiem, bo "powinna z nimi zamieszkać w lesie". Tego można się było domyślić, bo od wilczastego, aż biło innością, więc dziwne by było gdyby tak stała sobie koło niego zwykła dziewczyna w środku lasu i to nocą. Wilk musiał strasznie nie lubić ludzi, tak wywnioskował z jego wypowiedzi. Więc może ona przyszła tutaj, bo Koriko chce ją zmusić, by zamieszkała w lesie? Albo ona się w nim podkochuje i chce, żeby to on poszedł z nią do miasta! Demon przekręcił głowę i zahukał ponownie. Chyba zbyt dawno nie był wśród żywych istot, bo trochę za bardzo się ekscytował tym wszystkim.
Dlaczego ten wilk się tak denerwował na wszystko? Tu mu nie pasuje, tak jak się odezwie to też nie, pomóc sobie nie da i w dodatku sam warczy. Strasznie ciężko się z takim dogadać.
Problemem Tarihiego za to była ewidentnie uwaga mu poświęcana. Nieprzyzwyczajony by ktoś poświęcał tyle uwagi leśnemu stworzeniu, tutaj dostawał jej aż nadmiar. Sybil chichotała z jego reakcji, prowokując tym Tara do kontynuowania. Kiedy mu zaklaskała, miał ochotę przybrać swoją prawdziwą postać i się skłonić.
Cholera, dlaczego jest taki łasy na komplementy. Tarihi, opanuj się.
Wtem zamarł. "Dziwnie pachnie, coś z nią nie tak?". W dodatku do Wilczastego dołączyła samica, a demon zaczął się niepokoić, co by tu...
"...Musiałaby zejść. Mam ją przywołać, Śniąca?"
CO? Dlaczego? Jakim cudem, wilk miałby przywołać sowę, dlaczego mówi to takim pewnym siebie głosem? Tarihi zaczął intensywnie myśleć co by tu zrobić. Skoro Sybil jest taka naiwna i niewinna, pewnie pyta, bo boi się o stan sowy. Jak zachowują się zdrowe sowy?! Zamachał skrzydłami, udając, że je rozprostowuje i zahukał jeszcze raz. Zaczął czyścić pióra, jakby przestając zwracać całkowicie uwagę na nich. Nie wiedział, czy puścić iluzję sowy, która by poleciała dalej i zmienić stworzenie, czy ryzykować i siedzieć tu, mając nadzieję, że dadzą mu spokój. Postanowił zaryzykować, ale wesprzeć się inną iluzją.
Gdzieś za plecami Sybil, kawałek dalej w lesie, zaszeleściło coś jakby się przemieszczało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybil
Atrapasueños
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 17/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Sob Lut 03, 2018 10:05 am

Ludzie śmierdzieli, a w mieście nie było nic dobrego. Faktycznie, łono natury było lepszą opcją niż miejski busz, ze względu nie tylko na jej personalne upodobania, ale i wiele innych czynników. Jakość powietrza, fakt bycia otoczonym przez istoty, które znała jednak trochę dłużej - jak na przykład właśnie wilczy bóg - albo chociaż głupi fakt sów na gałęziach. Tylko nie bardzo mogła sobie na to pozwolić.
- Śmierdzą i psują mnóstwo rzeczy, ale tam natężenie koszmarów jest właściwie najwyższe - westchnęła ciężko. - Więc rozumiesz, po prostu czuję się tam trochę bardziej potrzebna.
Już nie wspominała o tym, że gdyby nie zasuwała tam jak mały motorek, to automatycznie zaczęłaby opadać z sił. Gdyby zostawiła Gravity Falls same sobie, ale nie oddaliła się od niego dostatecznie daleko, parę osób śniących koszmary i Sybil na ziemi bez jakiejkolwiek nadziei na ogarnięcie się.
Zmartwienie zmartwieniem, raczej wiedziała, że Koriko wyczuwał bardziej podejrzane różnice między zapachem zwykłej sowy a, cóż, tej tutaj. I to takie, które mogłyby przyprawić człowieka (i nieczłowieka też) o pewne podejrzenia. Stąd jej zainteresowanie. Ale mały pierzasty znajomy nie musiał tego wiedzieć.
Pokręciła głową na pytanie dotyczące prób ściągnięcia ptaka na dół. Wolała przede wszystkim, żeby Wilk kontynuował zajmowanie się sobą, zamiast łazić za jakimiś skrzydlakami.
- Niech siedzi. Nie wydaje mi się, żeby miała sprawiać proble-
Szuru buru, szuru buru. Zerknęła za siebie przez ramię na dźwięk tych nieodległych szelestów, na chwilę ściągając swoją uwagę z puchatej ptaszyny. Wiewiórka? Albo jakieś inne maleństwo? Przechyliła głowę na bok, nim zerknęła na Koriko, by wybadać, czy młodzieniec też zainteresował się tym dźwiękiem. Choć dla niego było to pewnie tym samym, co dla niej przejeżdżające niedaleko samochody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koriko
Wilczy Bóg
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 29/12/2017

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Sob Lut 03, 2018 7:02 pm

Przysłuchiwał się w milczeniu Sybil nijak jej nie przerywając. Przez chwilę zdawał się analizować jej słowa, gdyż nawet po zakończeniu przez nią wypowiedzi nic nie powiedział. Ciche oddechy i parskanie wilków, szum drzewa, pohukująca soba i ciche odgłosy przesuwającego się po skórze języka były jedynymi - a w tym wypadku całkiem bogatymi - źródłami dźwięków.
Przynajmniej nie masz problemu z... no wiesz. Dostępem — mruknął, nie potrafiąc znaleźć innego odpowiedniego słowa. Skoro dziewczyna potrzebowała snów do przeżycia, w mieście rzeczywiście miała ich pod dostatkiem. Zwierzęta nie śniły tak często, długo i intensywnie co ludzie. Choć niedźwiedzie zapadające w sen zimowy mogłyby być całkiem niezłą pożywką. Wątpił jednak, by dręczyły je koszmary.
Szurnięcie wystarczyło, by jego uszy momentalnie znalazły się sztywno w górze. Odsunął dłoń od twarzy i położył ją luźno na ziemi, węsząc w powietrzu.
Dziwne.
Sprawdź to. Tylko uważaj — krótka seria warknięć całkowicie wystarczyła, by jeden z wilków poderwał się na równe łapy, machając ogonem. Zaskowyczał krótko w odpowiedzi i obrócił się, by ruszyć truchtem w kierunku dźwięku. Był ich najlepszym tropicielem w stadzie, czasem podejrzewał że nawet lepszym od niego samego. Jeśli w okolicy pojawiło się coś, czego powinni się wystrzegać, momentalnie to wyczuje.
W końcu tropiciele patrzyli nosem, nie oczami.
Sam Koriko nie wyglądał na szczególnie przejętego. W lesie żyło zbyt wiele zwierząt. Gdyby miał się przejmować każdym pękającym patykiem, nie wytrzymałby tu zbyt długo.
Swoją drogą... miałem się niedługo udać do miasta — wymamrotał niewyraźnie, wręcz niechętnie. Zupełnie jakby sam nie był pewien czy powinien dzielić się własnymi planami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarihi
Demon
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 29/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Sob Lut 03, 2018 10:37 pm

Jednak nawet najlepszy tropiciel stada był na nic, jeśli to czego szukał nie istniało. Dlatego Koriko mógł być spokojny o swojego wilka. Tar nie wysilał się aż tak, żeby robić też iluzję zapachu, bo był w stanie chociaż sprawić, by przypominała ludzką, trochę pamiętał jak pachną, a przynajmniej jeden zapach znał najlepiej. Nieistotne. Zamknął oczy, by móc pamiętać o tym, że miał zapomnieć. To nie jest czas na wspominki. Chciał odwrócić ich uwagę i podziałało, przynajmniej na chwilę. Dziewczyna, zdjęła z niego swój wzrok, a Wilczasty od początku nie bardzo się nim interesował dlatego demon odczuł coś na kształt ulgi. Ciężko jest czuć się zagrożonym, kiedy jedyne co się naraża to wykrycie obecności. Po prostu wtedy nie mógłby ich poznać.
Sybil zaczęła wcześniej coś mówić o natężeniu koszmarów i to mu ułatwiło trochę sprawę z stłamszeniem niepewności. Hm, teraz jak ich już poznał był coraz bardziej ciekawy, o co chodziło z tym byciem potrzebną przy koszmarach? Czy ona potrafi wleźć ludziom do głowy? Może to ona je zsyła na nich, a taka niby niewinna!... Nie, to bez sensu. Prędzej odwrotnie! Skoro jest potrzebna przy koszmarach, to pewnie je leczy. Hmh, tylko po co miałaby to robić dla ludzi? Czasem dobry koszmar, jest potrzebny.
Oooo Koriko wybiera się do miasta? Ten chłopak balansujący na cienkiej linii gniewu i spokoju będzie wśród ludzi? Tego nie mógł przegapić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybil
Atrapasueños
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 17/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Nie Lut 04, 2018 12:23 pm

- Właśnie o to mi chodzi. Tutaj bywały problemy - westchnęła. Oczywiście oprócz zwierząt bywały także potwory, które nie tylko ze zwierzętami były związane. Ale i od nich nie mogła zbytnio pozyskać energii, ani im pomóc - bo to była dla niej sprawa priorytetowa. - Ale za to kiedy odwiedzam te tereny, to wrażenia są jeszcze lepsze.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Albo coś.
Najpierw ten szelest, potem reakcja Wilka. Niby węszał, niby posłał jednego ze swoich podopiecznych na całe to miejsce zdarzenia. Aczkolwiek Sybil nie miała nawet pojęcia, o co chodziło. Przecież to pewnie było jakieś zwierzę, to nie powinno było ruszać Koriko. Ani trochę.
- Znów jakiś dziwny zapach...? - spytała zaniepokojona. Raczej brak zapachu, ale skąd niby Vermeulen miała wiedzieć takie rzeczy? Zdawała się tu całkowicie na młodzieńca. Skoro najpierw wyczuł coś dziwacznego w sowie, to może i teraz ktoś się dosłownie z nimi bawił i po prostu próbował trochę namieszać.
Do miasta? On? Koleś, który tylko narzekał na to, jacy to ludzie nie byli źli i paskudni? Uniosła brew i uśmiechnęła się nieco niepewnie. Nie chciała wnikać w szczegóły, dopytywanie się o wszystko wilczego bóstwa mogłoby wyglądać, jakby była zbyt ciekawska. A wolała nie drażnić go takim zachowaniem.
- W takim razie mogę ci tylko powiedzieć, że jeśli będziesz potrzebował miejsca do wypoczynku, to... no cóż, znajdziesz mnie - odparła lekko. Załatwiłaby mu jakieś porządne mięso, rzecz jasna surowe, i przyjemny kącik w swoim apartamencie. Nie wspominała niczego o kanapie, miała wrażenie, że skończy się na tym, że nie dałby rady na niej zasnąć, bo byłoby mu za wygodnie. Ale rozłożyć mu koc na podłodze? Czemu nie? Spanie na ulicy w mieście byłoby dość... brudne i ryzykowne przy okazji. Ryzykowne dla przechodniów, nie Wilka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koriko
Wilczy Bóg
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 29/12/2017

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Wto Lut 06, 2018 6:31 pm

Wilk wcale nie został wysłany po to, by kogokolwiek znaleźć.
Zwierzę zniknęło wyraźnie przeszukując okolicę, podczas gdy Koriko cierpliwie czekał. Nie odpowiedział na pytanie Sybil, zamykając oczy by pogrążyć się nie tylko w absolutnej ciszy, ale i ciemności. Jedynie jego uszy poruszały się od czasu do czasu to w górę, to w dół, dopóki jeden z jego towarzyszy okrążał cały teren dookoła.
Długie wycie rozległo się tuż po drugich słowach dziewczyny, zupełnie jakby zwierzę wręcz czekało na ich koniec, by jej nie zagłuszyć. Koriko odpowiedział krótkim skowytem, dopiero wtedy otwierając na powrót oczy.
Wręcz przeciwnie. Raczej jego brak, co wskazuje na to że od początku nikogo tu nie było. Wiatr z reguły przynosi ze sobą jakąkolwiek woń — powiedział podnosząc zdrową rękę, by podrapać się po karku. Szczerze mówiąc nadal miał całą sytuację zwyczajnie gdzieś, ale nie lubił pozostawać bez odpowiedzi. A w tym momencie jego mózg zdawał się działać na najwyższych obrotach.
Nie idę tam sam. Poznałem kogoś — uderzył ogonem o ziemię. Te słowa wystarczyły jednak, by momentalnie przypomniał sobie o sytuacji z chihuahuą, przez co znowu zaczął warczeć niczym odpalony traktor. Problem polegał na tym, że zwyczajnie nie wiedział jak się zachować w obecnej sytuacji. Z jednej strony miał ochotę pozbawić go głowy przy pierwszej lepszej okazji i zachować ją w legowisku jako trofeum, a z drugiej nie chciał się przyznać przed samym sobą, że naprawdę czekał na całą tę wyprawę. W dodatku spędzanie jej w towarzystwie kogoś innego wydawało mu się wyjątkowo męczące.
Ostatecznie zawsze mógł się stawić, a jeśli zwyczajnie zostanie zignorowany i cała ta wycieczka nigdy się nie odbędzie... zaplanuje jakąś bolesną, krwawą zemstę. Schował kły. Sprawa wydała się rozwiązana, przynajmniej na ten moment.
Chcesz z nami zapolować? — uprzejme pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarihi
Demon
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 29/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Czw Lut 08, 2018 1:24 am

O cholera, no tak, dlatego zapach był ważny, szczególnie dla zwierząt. Tak mu się wydawało, że coś poplątał. Tarihi poczuł, że jego sowie skrzydła zostają podcięte. Czemu o tym nie pomyślał, przecież wiedział, ze jest nowy w tym wszystkim i że potwory nie są takie proste do oszukania. Ludzi tak łatwo było czasem otumanić jakby sami chcieli, żeby ta iluzja była prawdziwa więc miało się wrażenie, że często tłamszą inne zmysły. Spojrzał na Koriko i potem Sybil trochę jakby przepraszająco. Nie potrafił z nimi zagrać i było mu przykro z tego powodu tak jak tylko demonowi mogło być. Rozmawiali o wyprawie do miasta i kimś kogo Koriko poznał. Demon miał świadomość, że żadna z rozmów które się tu odbędą raczej nie zaspokoi już jego ciekawości, bo raczej nie będą poruszać tu, żadnych ważnych tematów.
"Wypuścił" iluzję sowy sprawiając, że stworzenie odleciało. Zamiast tego na gałęzi siedział teraz młody chłopak obserwujący jak odlatuje sowa. Wiedział, że to już bez sensu się ukrywać dlatego postanowił na chwilę przestać się bawić. Właściwie zdał sobie sprawę, że być może uznali go za idiotę, przez to, że niezbyt mu wyszła ta cała podpucha z iluzją, ale aż tak się tym nie przejmował. Przyłożył rękę do głowy i odciągnął ją.
- Salut! - Delikatny uśmiech wstąpił na jego usta.

(Bardzo, bardzo przepraszam, za to zniknięcie, jednorazowo tylko, obiecuję. Miałam kilka problemów ^^')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybil
Atrapasueños
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 17/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Czw Lut 08, 2018 10:27 am

Nikogo nie było, więc te dźwięki były tylko jakąś zbiorową halucynacją? Skinęła głową. Mimo wszystko trochę ją to niepokoiło. Pierwsza taka wycieczka od dawna i już ktoś robił jej takiego psikusa.
"Poznałem kogoś" nie brzmiało dobrze, gdy tuż po tych słowach rozległ się warkot wskazujący na wcale nie tak pozytywną opinię o tym "kimś". Na szczęście nie trwało to już na tyle długo i nie było tak intensywne, by Vermeulen musiała się jakoś niesamowicie niepokoić. Odetchnęła więc cicho z nieukrywaną nawet ulgą.
- Myślę, że tylko bym wam przeszkadzała. Nie mam pojęcia o polowaniu - podrapała się po karku. Grzeczny odmowny gest, który wolała tak czy siak poprzeć słowami, bo przecież Koriko zawsze mógł nie ogarnąć, że odpowiedź nie brzmiała "tak". - Więc chyba podziękuję.
Teraz lepiej.
Ale wtedy coś jakby trzasnęło wielkimi skrzydłami, więc znów spojrzała w stronę sowy, którą teraz najwyraźniej zastąpiło coś - czy raczej ktoś - mniej ptakokształtnego. Przechyliła głowę na bok w zdziwieniu i zmrużyła oczy. Czyli to były po prostu tanie iluzjonistyczne sztuczki, przez które właściwie mogłaby przejrzeć, gdyby trochę ruszyła mózgownicą, skoro używała dokładnie tego samego rodzaju mocy. Skrzyżowała przedramiona na piersi, wydymając nieco wargę. Co wcale nie znaczyło gniewu czy czegokolwiek podobnego. Negatywne emocje i Sybil? Nah. Można to było nazwać niemym zastanowieniem nad tym, co się tam właściwie teraz zadziało.
- Myślę, że byliśmy trochę obserwowani - brawo, Sherlocku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koriko
Wilczy Bóg
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 29/12/2017

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Sob Lut 10, 2018 5:16 pm

To proste. Tropisz ofiarę, otaczasz ofiarę, zaganiasz ją aż się zmęczy, rzucasz jej się do gardła, przegryzasz je gdy reszta rozszarpuje inne jej części ciała, by całkowicie ją osłabisz. Zabijasz, żywisz się. Koniec polowania — żadna filozofia. Skoro jednak dziewczyna nie chciała się przyłączyć to może zwyczajnie nie była głodna. Wzruszył ramionami w prostym geście "jak chcesz", nie zamierzając jej namawiać. Jakby nie patrzeć im większa ilość osób do polowania, tym większa ilość gęb do wykarmienia. Dlatego zwykle nikomu tego nie proponował.
"Salut!"
Nawet jeśli od dłuższego czasu coś było nie w porządku, a jego uszy poruszyły się kilkakrotnie na dźwięk skrzypiącej gałęzi, nie powstrzymał drgnięcia, gdy usłyszał czyjś głos. Z początku nawet nie spojrzał w jego stronę. To wilki zerwały się jako pierwsze, szczerząc kły i kładąc po sobie uszy.
Z jego ust nie padło żadne powitanie. Obrócił jedynie bardzo powoli łeb w odpowiednim kierunku i wlepił spojrzenie dwukolorowych oczu w nowego przybysza.
Więc jednak miałaś rację, że to urokliwe miejsce. Wystarczyło chwilę poczekać i pojawiła się męska wiedźma — cóż, Koriko nie odróżniał demonów od innych potworów. Ciężko było stwierdzić czy ktokolwiek to potrafił, dopóki nie zaproponują ci własnego kontraktu. Przesunął językiem po dolnej wardze, cały czas się w niego wpatrując.
Trochę jakby był czymś do jedzenia. Niestety cały czas stał na gałęzi, a po ostatnim incydencie, Koriko nie miał większych chęci by wdrapywać się na drzewa. Trzeci wilk powrócił do jego boku spokojnym truchtem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarihi
Demon
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 29/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Sob Lut 10, 2018 10:38 pm

(Jak coś, to nie zakładajcie raczej jakichś dzwięków jak tam, że np. jak zeskoczy to będzie słychać uderzenie. Tari jest raczej bardzo początkującym demonem i zapomina o takich szczegółach kiedy się ujawnia. Ma je nieźle opanowane, ale zapomina ; P)

Całe szczęście, że nie wiedział, że Sybil pomyślała o jego sztuczkach jako "tanich", bo by się porządnie obruszył. Nawet jeśli nie był zbyt uważny i dokładny, to był całkiem dumny ze swoich iluzji. Tak naprawdę był po prostu zbyt dumny, nie pomyślał, że szczegóły również wpływają na "taniość". a już tym bardziej, że nie wiedział jakie zdolności ma Sybil.
"Myślę, ze byliśmy obserwowani"
- Tylko trochę. Właściwie to bardziej niż trochę, ale cóż mam zrobić, wrodzona ciekawość. - Uśmiechnął się i przeniósł na chwilę wzrok na Wilczastego, chwilę wcześniej opowiadającego o polowaniu. Właściwie kiedyś z chęcią by poobserwował jak przebiega takie polowanie, chociaż jego finał jest mniej ciekawy. Ot jedzenie. Chociaż....Jak smakuje surowe mięso?
Warkot wilków wyrwał go z zamyślenia, przekręcił głowę obserwując to jak szczerzą kły w jego stronę i zaczął się zastanawiać co by musiał zrobić, żeby przestać być w ich oczach zagrożeniem. No cóż na pewno nie przyjmować ludzką postać.
Odpowiedział na spojrzenie Koriko, ale słysząc jego słowa zmarszczył lekko brwi, nie zamierzał wyprowadzać chłopaka z błędu. - Hm... męska wiedźma... czyli jestem wiedźminem? Nie, nie to chyba nie tak. - Zaśmiał się i podparł łokciami na udach. - Niestety, nie jestem ani wiedźmą, ani wiedźminem. Wiedźmy mają straszne ograniczenia, to nudne.
Miał wrażenie, że Wilczasty wpatruje się w niego trochę jak ludzkie dzieci w ciastka i to go rozbawiło jeszcze mocniej.
- Pewnie mi nie uwierzysz, ale polowanie na mnie to marnotrawienie energii, a tego przecież wy drapieżniki nie lubicie co? Właściwie jak to jest, że masz ludzką postać, a chodzą za Tobą wilki? Czy potrafisz nakłonić też ludzi by tak Ciebie słuchali?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybil
Atrapasueños
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 17/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Nie Lut 11, 2018 12:08 pm

Wgryzanie się komuś w gardło nie należało do czynności, które Sybil mogłaby wykonać bez żadnego problemu. Nawet rozchyliła wargi i dotknęła jednego ze swoich kłów, by upewnić się czy przypadkiem nagle nie urosły i nie wyostrzyły się do granic możliwości. Nic z tego. Już nie wspominając o tym, że siła jej szczęk też nie była górnych lotów.
Dziewczyna nie musiała właściwie używać iluzji żeby wiedzieć jak powinna wyglądać dobra kurtyna narzucona na podświadomość. Tak, żeby nikt jej nie zauważył. Jak dobrze dopasowane szkło hartowane czy plasterek cytryny tak wpasowany w dno szklanki, że wygląda jak ozdobny wzorek. Każdy zmysł musi być zaangażowany choć na podstawowym poziomie, by nie wzbudzać podejrzeń. Skoro tak zaciekle zajmował się obserwacjami, najwyższa pora, by wykorzystywał je w praktyce.
- Nie wiem czy wiedźmy nie mają lepszych zajęć od marnowania energii na sowie iluzje, Wilku - subtelny uśmiech rozpromienił twarz Opiekunki, gdy ponownie zaczęła przyglądać się demonowi. Odwróciła od niego uprzednio wzrok dosłownie na kilka sekund, gdy wilki Koriko tak nieprzyjaźnie zareagowały na jego obecność. Zresztą, zaraz sam chłopak przyznał, że wiedźmą ne był, na co Vermeulen uniosła lekko brew. Ciężko było w ogóle zidentyfikować, kim mógł być. Przecież każdy byle potwór mógł być obdarzony podobnymi zdolnościami. No i czy to w ogole było ważne?
- Rozumiem, że niektórych tutaj dopada tak mocna nuda, że uciekają się do wchodzenia na drzewa i zagadywania losowych osób - ni pytanie, ni stwierdzenie. Nawet nie było do końca jasne, do kogo kierowała tę wypowiedź, ale następne słowa już na pewno rzucone były do jej uszastego znajomego. Konspiracyjnym szeptem. - Nie mów mu za dużo, proszę.
Tak, jakby sam się tego nie domyślił. Ale. Przy Wilku nigdy nie było wiadomo. A i przy obcych ciężko się było spodziewać, jak wykorzystają dane informacje, skoro już teraz rzucali iluzjami dla zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koriko
Wilczy Bóg
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 29/12/2017

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Nie Lut 11, 2018 7:40 pm

(O, to dobrze że mówisz, będę pamiętać. ~)

Milczał.
Dopiero po dłuższej chwili uniósł lewą rękę do twarzy, przeciągając po niej powoli w jakiejś oznace znużenia. Nie był przyzwyczajony do towarzystwa innych, nic dziwnego że traktował obecność dwóch osób jednocześnie jak zwyczajny tłum. Być może właśnie gdzieś w środku walczył ze sobą, by po prostu zostawić ich i pójść w cholerę, gdzieś gdzie jedyną człekokształtną postacią będzie on sam. Zatrzymał palce na ustach, postukując w nie kilka razy opuszkami, nim w końcu zwrócił się w stronę zaalarmowanych wilków.
Jeden warkot wystarczył, by wszystkie usadziły zady na ziemi i zamilkły.
Nie mam zamiaru na ciebie polować. Skoro kontrolujesz iluzję, skąd mam wiedzieć że to ciało jest w ogóle prawdziwe? A jeśli jest, nic mi z takiego chudzielca. Nawet nikogo nie nakarmię — powiedział obojętnie, przesuwając językiem po kłach. Nawet nie spojrzał w stronę Sybil, która zaczęła szeptać w jego stronę. Nie wiedział jak dobry słuch miał demon.
Ludzie mogą nadawać sobie inne miana, ale nadal są zwierzętami — odparł beznamiętnie. Krwawienie prawej dłoni w końcu ustało. Przechylił się nieznacznie w stronę dziewczyny, nie spuszczając wzroku z nieznanej mu postaci. Zupełnie jakby chciał być pewien, że nie zniknie mu z oczu gdy tylko odwróci głowę czy mrugnie.
Czym jest wiedzimamin? To w ogóle słowo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarihi
Demon
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 29/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Pon Lut 12, 2018 3:22 am

(Uznałam, że to ważne ^^ Jakoś granie takim trochę nieogarem sprawia mi więcej frajdy xD)

Zmarszczył brwi obserwując jak Sybil dotyka swojego kła i zaczął poważnie się zastanawiać, co tam się dzieje w jej umyśle. Zaraz potem usłyszał jej słowa i wtedy poważnie się obruszył. Marnowanie energii? Zabawa nigdy nie jest marnowaniem energii, co ona tam wie. A teraz patrzy się na niego i uśmiecha, o co tu chodzi?
Patrzył na nią z niezrozumieniem na twarzy. Gdyby widział własną mimikę, pewnie byłby ucieszony, bo no cóż ta ludzka jest całkiem czytelna i zabawna dlatego. Sybil postanowiła rzucić kolejnym losowym komentarzem dzięki któremu Tar mógł się obrazić jeszcze bardziej.
- Hej, sama też się szlajasz po nocy w lesie! - No i ten konspiracyjny szept, czy myślała, że jest głuchy? Ale postanowił nie reagować na niego w żaden sposób już i tak narobił tu mnóstwo błędów.
Za to Wilk zachowywał się trochę jakby miał tu zaraz umrzeć otoczony bandą dzieciaków które tylko go irytują. Tari trochę kojarzył ten typ i nie zamierzał się narzucać mu bardziej niż trzeba, nie dlatego, że się go bał, tylko to by tylko sprawiło, że ten by zapewne odszedł.
Na słowa o prawdziwym ciele i byciu chuderlakiem, demon uśmiechnął się lekko.
- No cóż, to chyba tym lepiej dla mnie, prawda? Zresztą ciekawe czy zjadanie innych potworów nie byłby groźne dla żołądków Twoich wilków, hmm... - Zastanawiał się chwilę. - Możliwe, Twoja odpowiedź nie wyjaśnia mi czy ludzie by tak się Ciebie słuchali, ale zakładam, że zadaję niewygodne pytania na które nikt nigdy nie chce odpowiadać. - Poza Claire. - Czy więc oboje jesteście tym co ludzie nazywają potworami? - Mrugnął kilka razy patrząc jak Koriko przechyla się delikatnie w stronę Sybil, zastanawiając przy tym po co właściwie to robi.
- Wiedźmin to ktoś taki, kto poluje na potwory i je zabija. Chyba nie istnieją w tym świecie, czytałem o nich tylko w książkach. - Nawet nie wiecie jak bardzo Tarihi pękał teraz z dumy. Poważnie, dostał pytanie, na które mógł udzielić odpowiedzi, on kogoś czegoś nauczył, a to się nie zdarzało często.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybil
Atrapasueños
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 17/01/2018

PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   Wto Lut 13, 2018 8:56 am

Uniósł się na nią. Zamrugała kilkakrotnie powiekami, nie wiedząc, co właściwie odpowiedzieć na ten zarzut. Cóż, nie mogła zaprzeczyć, przecież była tutaj, teraz, ale to należało trochę do jej obowiązków, podczas gdy z ich obserwacji można było wywnioskować, że Tarihi się po prostu bawił, a nie poświęcał jakiejś poważniejszej pracy. Niemniej postanowiła uchylić lekko czoła przed demonem, westchnąwszy cicho.
- Masz rację - orzekła w końcu i dopiero wtedy się wyprostowała. - Wybacz tak niegrzeczne komentarze. I, cóż, jak to ująłeś, "szlajam się", bo taka praca.
Więcej wiedzieć w sumie nie musiał. A i też sama Sybil nieszczególnie chciała cokolwiek mówić. Nie była człowiekiem i zajmowała się swoimi zajęciami w nocy, to powinno być wystarczające.
Zaraz jednak została zmuszona, by ponownie unieść brwi. Ciekawski chłopak. Nawet uśmiechnęła się trochę półgębkiem, łagodnie, jakby nawet z niemym politowaniem zatajonym gdzieś w tym grymasie. Chyba zapowiadało się na trochę rozmowy. Z drugiej strony, biedny Koriko miał iść polować, potrzebowali czegoś sporego. Nie chciała, żeby chłopak tracił czas przez te pogaduszki.
- Ludzie nazywają wszystko potworami, jeśli tylko nie jest nimi samymi. A czasem i na siebie samych tak nadają - pokręciła głową, ostatecznie nie udzielając satysfakcjonującej odpowiedzi, ale ponownie rozchyliła usta, gdy tylko wzruszyła barkami na całą tę sytuację. - Więc pewnie bym tym dla nich była, choć to bardzo brzydkie słowo - a tu już posłała Tarihiemu swój smutny uśmiech numer osiem. No, takie już było życie jako istota nadnaturalna, co? Słaby interes.
"Co to jest wiedzimamin?" - usłyszała i już, już zaczęła szukać w głowie definicji tego - po prawdzie nieco przekręconego - słowa, gdy drugi młodzieniec pospieszył z pomocą.
- Faktycznie, jest taka książka... - pokiwała powoli głową. Musiała się przez chwilę zastanowić, mimo wszystko nie pamiętała każdego dzieła literackiego na ziemi. Ba! Żeby jeszcze w ogóle czytała sagę wiedźmińską. - Słyszałam trochę od ludzi w mieście. Brzmi jakby ich wersja zgadzała się z tą tego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zakątek świetlików   

Powrót do góry Go down
 
Zakątek świetlików
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Dzikie tereny :: Tereny zielone-
Skocz do: