Land of Falls
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Maze, czyli zimowa odmiana narwanego zombie

Go down 
AutorWiadomość
Maze
Wendigo
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 06/01/2018

PisanieTemat: Maze, czyli zimowa odmiana narwanego zombie   Nie Sty 07, 2018 5:05 pm



Bzdety

Godność: Po prostu Maze.

Płeć: Mężczyzna.

Wiek: Ciężko stwierdzić. Teoretycznie zaginął w wieku 19 lat, więc na tyle też wygląda. Nie wiadomo jednak, jak wiele wiosen, wieków, może nawet stuleci, minęło od jego zgonu.

Grupa: Potwory.



Rasa: Kto nie słyszał miejscowych opowieści, krążących po niewielkich miasteczkach? Ghule, wampiry, syreny, wszystko czego dusza zapragnie!  Są jednak mniej znane osobliwości, które sławą nie dorównują Draculi, Krwawej Mary czy Wielkiej Stopie. Stworzenia zrodzone z legend mniejszości, niekiedy kompletnie nieistniejące w powszechnym folklorze. Jednym z tym stworzeń jest zimowa istota, często mylona z Yeti, Wendigo. Potworek wywodzi się z mitologii Indian i istnieje wiele teorii, skąd w ogóle się wziął. Niektórzy mówią, że to ktoś odrzucony przez ukochanego, inni że kanibal, a jeszcze trzecia partia uzna go za ducha, który opętuje ludzi zabłąkanych w lasach. Czym tak naprawdę jest Wendigo? Być może są różne podgatunki, cholera wie. Maze akurat ma, lub miał,  niezłe umiejętności przetrwania i tym samym się skończyło na kanibalizmie. Hej, nie oceniajmy. Każdemu się zdarza. Tym samym skończył jako lodowy potworek, który raz na jakiś czas musi kogoś sobie skubnąć. Normalka.


Ciekawostki

- Używa postaci ludzkiej 24/7, jedyny wyjątek to polowania lub stare, dobre stanie w oknach i straszenie dzieci.
- Nie musi jeść tak często, jak inni, więc ma dość rozregulowany grafik polowań. Kiedy czas na fiestę,  zaczyna mieć trudności z utrzymaniem ludzkiej formy np. zawroty głowy, utrata słuchu lub brak nawet najcieńszej warstwy lodu na skórze. Gdy wystąpią takie symptomy musi on na jakiś czas wrócić do oryginalnej postaci i zjeść duży, naprawdę duży posiłek.
- Robi mu się niedobrze od zwykłego jedzenia. Jedyne, co toleruje to wafle ryżowe, zielona herbata oraz dojrzałe jabłka. Nie mają one jednak wpływu na jego głód, więc służą jedynie do podgryzania z nudów.

Umiejętności

- Niezniszczalność  w 98% w postaci oryginalnej
Jedną z cech Wendigo, która tak przeraża ludzi jest jego domniemana nieśmiertelność. Nie straszne mu kule, czołgi, bomby, siekiery i tym podobne. Skóra jest grubo pokryta lodem, dlatego jej uszkodzenie wymaga pięciu stad bawołów bądź dłuta z młotkiem oraz stuleci bawienia się w ludzkiego dzięcioła.

- Wyjątkowa szybkość oraz siła
Być może to zasługa niezwykle długich nóg, być może skakania po drzewach, można zgadywać. Nie ma sobie jednak równych w ściganiu posiłku i szanse na ucieczkę wynoszą 0.001%. Można wciąż wierzyć. Jakby tego było mało, wystarczy, że Maze lekko trzepnie takiego człowieczka, a ten już bez głowy. W swojej prawdziwej formie musi uważać, jak się porusza, bo może przypadkiem wybić pół lasu. Kiedy korzysta z ludzkiego ciała, owe wartości spadają mniej więcej o połowę.

-Strateg
Ganianie za ludźmi, regularnie przez wieczność, robi się z czasem nudne. Richard Connell nawet zaznaczył w jednym ze swych dzieł, że człowiek jest najniebezpieczniejszym zwierzęciem, na jakie można zapolować. To zainspirowało chłopaka do zabawy z ofiarami. Czemu od razu sobie skracać zabawę? Różne pułapki, zagadki, ślepe zaułki oraz  lęk tworzą piękny obrazek dla zadowolonego łowcy. Stąd też po części jego imię, ale starczy już spoilerów.

- Zamiana postaci w ludzką
Maze potrafi wrócić do tego samego wyglądu, jaki miał przed śmiercią. Więcej o samym zgonie oraz mechanice w historii.

Słabości

- Wrażliwość na ogień (te nieszczęsne 2%)
Jest jeden sposób, by zabić tego potwora – spalić. Najpierw trzeba stopić skórę, potem pozbyć się mięsa na kościach, a na końcu stopić serce. Nic innego go nie rusza. Taka magia. Miotacz ognia niemile widziany na pierwszej randce.

- Pirofobia
Wynika oczywiście z czynników podanych powyżej. Piromanom mówimy ‘nie’.

- Niezniszczalność spada do 50% w ludzkiej formie
Cóż, nie wyjdzie do ludzi jako trzymetrowa kłoda koszmaru, prawda? Ma swoje ludzkie ciałko, bardzo fajne, wygodnie i ledwo śmigane. Tylko niestety strasznie kruche. Jego skóra wciąż jest chroniona cieniutką warstwą lodu, jednak nie jest to obrona całkowita i nie zatrzymuje wszystkich Zagrożeń. Można ją rozciąć odpowiednio zaostrzonym narzędziem, przebić kulą, roztłuc młotkiem. Jeżeli już go atakować, to w ludzkiej formie, ale serce wciąż trzeba roztopić. Dodatkowo, raczej nie zmienia się przy ludziach, dlatego niewiele wie osób przypisze białowłosego do potwora z lasu. Wszelkie obrażenia mechaniczne, jakich dozna na skutek przebicia skóry, są względnie niegroźne, ale wymagają plasterka.

- Nieśmiertelność
Pewnie się zastanawiacie, dlaczego to ma być słabość? Maze ma to do siebie, że nie przepada za stylem życia leśnej bestii. Dodatkowo, niektórzy ludzie są niesmaczni, a gdy musisz ich spożywać, raz na jakiś czas, przez wieczność, to sam skaczesz na stos.

- Kłótnie
Maze ma to do siebie, że unika konfliktów od zawsze. Nie umie sobie radzić ze zdenerwowanymi istotami, których nie chce zabić. Po prostu nie chce ich bardziej wkurzyć, a tym samym średnio ma ochotę słuchać bezsensownego paplania. Dodatkowo, jak ktoś na niego krzyczy - ucieka. Zero słów, zero wyjaśnień. Krzycz sobie na drzewo, on tego nie lubi.

Wygląd

Być może był już potworem na tyle długo, by wskoczyć na wyższy poziom ewolucji. Lata bezmyślnego mordowania oraz skakania po lesie dawno minęły. Więcej o nauce powrotu do ludzkiej formy będzie w historii.

Postać Wendigo

Ile osób, tyle historii i różnych opisów. Być może każdy Wendigo wygląda trochę inaczej, tej opcji absolutnie nie wykluczajmy. Niemniej Maze często czuł się urażony obrazem, który ludzie przytaczali mówiąc o jego rasie. Jaka głowa wilka? Jaki ogon? On jest legendarnym kanibalem czy zwykłym futrzakiem? Chociaż, taki image byłby fajniejszy, wyglądałby potężnie oraz dumnie.
Zamiast postawnego osobnika, przypominającego wojownika z legend, dostaliśmy trochę wychudzonego demona, który wygląda jak rozciągnięty w photoshopie. Ma trochę ponad trzy metry, długie kończyny oraz wątłe, wręcz wychudzone ciało, które nie ukazuje jego prawdziwej siły. Ciało Wendigo nie posiada żadnych cech płciowych, ciężko więc określić płeć osobnika po przemianie.
Skóra jest pokryta lodem, a kolorem oraz fakturą przypomina korę drzewa. Jest pozbawiony wszelkiego owłosienia, nadrabia wielkimi szponami i kłami. Oczy ma niewielkie, a jedyny ślad po nich to złote świecące ślepia w ciemności.
Dodatkowo ma długie oraz dziwne rogi. Nie wie, skąd się tam wzięły. Mają długie końce, na które nabija czasem ofiarę i nosi dla zabawy. Wyposażone w szesnaście czerwonych punktów na całej długości w sposób równoległy – po osiem na stronę - są niezbędne do zmiany postaci (więcej w historii). Na wielu obrazach przedstawiających koncept Wendigo widać poroże jelenia, więc może taki jest koncept.
Dzięki posturze oraz odcieniowi skóry, czasem zakamufluje się jako drzewo, aby zwabić bądź zmylić ofiarę. Chociaż nie jest potężny, jak Minotaur, to jego widok wciąż przestraszy byle człowieczka.

Postać ludzka

Jako człowiek, Maze ma swoje dawne ciało. Raczej zaliczany do wysokich, metr osiemdziesiąt dwa to nie mało. Waga nie jest istotna, mogę jedynie zapewnić, że prawidłowa. Sylwetka dość umięśniona, ale bez ekscesów, do kulturystów nie należy. Jasna karnacja, białe włosy sięgające trochę za ramiona, jasne rzęsy otaczające złote oczy. Nic specjalnego nad czym trzeba by się rozpisywać. Czy należy do urodziwych? To tylko i wyłącznie opinia odbiorcy.
Ubiór zależy od humoru. Czasem wyjdzie w garniturze, czasem w stroju samuraja, czasem w piżamie, nigdy nie wiadomo.

Charakter

Wieki siedzenia w jaskini oraz rozmyślania nad sensem egzystencji sprawiły, że ma wręcz anielską cierpliwość. Bardzo ciężko go zdenerwować lub wyprowadzić z równowagi, ale uparci mogą próbować. Prawdopodobnie jedyna reakcja, jaką można z niego wycisnąć to przewrócenie oczami. Może czasem syknie coś pod nosem, ale większość komentarzy zachowuje dla siebie. W końcu reakcja daje satysfakcję prześladowcy, prawda? Przynajmniej tego uczyli rodzice.
Nie dzieli się informacjami o sobie, jednak chętnie zbiera je na temat innych. Lubi ich analizować, szukać słabości. Jego zachęcający uśmiech często skłania bezbronnych do wylania swoich gorzkich żali.
Nie boi się ostrych słów, prawy, kłamstw, obelg. Jedyne czego nie toleruje to kłótnie, ale wystarczy wyjść i unikać rozmówcy, jak na mentalne dziecko przystało.
Jest dość zdystansowany, brak przywiązania do innych stworzeń ułatwia funkcjonowanie – zwłaszcza, kiedy jest się nieśmiertelnym.
Względnie wygadany, raczej pogodny, bezproblemowy – innymi słowy nikomu raczej jego egzystencja nie przeszkadza. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza uroczymi rzeczami.
W trakcie polowań jest okrutny, brutalny oraz obojętny na cudzą krzywdę. Zazwyczaj atakuje ludzi, których zniknięcie sprawi komuś radość, czyli głównie kryminalistów, zdarzają się także prześladowcy i damscy bokserzy. Dla takich osobników nie ma litości nawet w ludzkiej formie.

Historia

Cholera wie, jak dawno temu.

Kiedy leżysz na plecach i umierasz, zaczynasz naprawdę rozmyślać nad swoim życiem, wiesz? Czy nie byłem dupkiem zbyt często? Jak to się stało, że tu wylądowałem? W jakiejś ciemni, gdzie światło lub życie nie dociera. Jest tu tak cicho, że nawet oddech brzmi, jak ryk potwora. Podczas upadku złamałem zgrabnie obie nogi, więc byłby to najgorszy show survivalowy w historii. Co ja mam robić? Zdechnąć z głodu? Od tak? Nie ma mowy. Do tego ta laska, co tu siedzi i płacze nad umierającym kolesiem średnio mi pomaga. Skąd ona ma tyle siły na płacz? W każdym razie mam dla wszystkich życiową radę – nie próbujcie schować się przed śnieżycą w górach, wchodząc do tajemniczej jaskini, bo może okazać się wejściem do kopalni, a ty spadniesz kilka metrów w dół i połamiesz nogi. Taka ciekawostka.

Trochę później.

Chyba ten chłopaczyna nie żyje, bo coś taki, no, martwy. Na szczęście, jest tu tak zimno, że ciało się tak szybko nie rozkłada. Jeszcze by smrodu brakowało. Ta jego dziewczyna zachowuje się dziwnie. Chyba zacznę robić dzidę z gałęzi i kamienia, zanim ona mnie uprzedzi.

Jeszcze później.

Na moją obronę, ona zaatakowała pierwsza. Dziewczyna dostała jakiejś histerii i się na mnie rzuciła z krzykiem, że niby przeze mnie się tu znaleźli i on nie żyje. Mogłaś wyjść, masz zdrowe nogi. Nie moja wina, że mózg jej chyba zamarzł. Kiedy mnie dusiła zastanawiałem się, czy w sumie mi to przeszkadza. Co ja tu zrobię? Będę leżał aż umrę? Niezły plan.

Dużo później.

Dobra, dwa trupy i pół. Gdyby tylko ten notatnik wiedział, czy jedzenie surowych ludzi jest tak samo złe dla zdrowia, jak surowy kurczak?


***

Notatki w tym miejscu się urywają, ale zapewne większość z was domyśla się, że chłopak wolał nie umrzeć w głodu. Jak to jedna wersja legendy mówi: kto skuszony głodem, otoczony przez lodowatą zimę, dopuści się konsumpcji innego człowieka, zostanie opętany przez duch Wendigo i stanie się jednym z nich. Dokładnie w ten sam sposób nasz bohater skończył jako postrach lasów Quebecu. Mocno zdziczał, a jego ludzka sylwetka z czasem ulegała coraz gorszym deformacjom. Wzrost wzrósł dwukrotnie, ciało się wychudziło do postaci chodzącego szkieletu, skóra pokryła się lodem, zniknęło owłosienie, zęby zamieniły się w kły, paznokcie w pazury, a wcześniej ciepłe, złote oczy zastąpiły martwe, jasne ślepia. Ciężko stwierdzić, jak długo był bestią pozbawioną świadomości, zabijając wszystko na swojej  drodze – ludzi, jelenie, wilki, niedźwiedzie, nawet wiewiórki. Czy minęły dni, lata, stulecia? Nikt nie wie.
Pewnego dnia miał znów bestialsko zranić jelenia i zostawić na śmierć, kiedy nagle, coś się stało. Już się zamachnął swoimi szponami, ale zamarły w powietrzu. Co to? Cóż takiego? Ja nie chce go zabić. Czy to świadomość? Nie, tylko jej przebłysk. Bowiem po chwili dzikie zwierze zostało zabite. To był początek powolnego odzyskiwania samokontroli.
Chłopak nie miał żadnych wspomnień z wcześniejszego życia. Imię, wiek, rodzina, przyjaciele – wszystko przepadło. Chociaż i tak wątpił, aby chcieli się z nim bratać w takiej postaci. Tym bardziej, że zaczęły mu rosnąć rogi. Co z tego, że odnalazł resztki świadomości, skoro bliscy uciekliby na jego widok? Bez sensu. Chciał jednak odzyskać odrobinę normalności. Tylko skąd się bierze imię? To pytanie gdzieś brzmiało mu w głowie, kiedy zastawiał pułapki na nową zdobycz. Tym razem przeszedł samego siebie! Człowieczek definitywnie będzie miał rozrywkę przed śmiercią! Potworek tak się napracował, że zagubiony w lesie delikwent krzyknął:

Is this a fucking maze?! Do you think this is a game?!

Słowo, które przyciągnęło uwagę bohatera to ‘maze’. Brzmiało, jak to mówią dzieciaki, cool. Właśnie tego dnia, podczas oczyszczania kłów kosteczkami ludzika z labiryntu, postanowił wybrać swoją godność - Maze. Mógł wziąć każde imię. Ryszard, Lucyfer, czy nawet Kunegunda. Nie wnikajmy, grunt, że dzieciak się cieszy.
Czas mijał, rogi w pełni urosły, samoświadomość, zdolność zapamiętywania oraz logicznego myślenia powróciły, gorzej z wyglądem wyciągniętym z koszmaru. Pewnego dnia złapał doła i postanowił się zażreć na śmierć. Co prawda, nieśmiertelność trochę przeszkadzała, ale akurat domek w lesie zajmowała grupa zbyt głośnych delikwentów, więc każda wymówka by ich schrupać była na miejscu. Po przeżarciu się zasnął w swojej jaskini myśląc o dawnej postaci.
Moc marzeń i snów jest wielka! Nie no żart. Tak naprawdę okazało się, że czerwone, dziwne, świecące znamiona na rogach są swego rodzaju wskaźnikiem energii. Tych punktów jest szesnaście, za każdego zjedzonego w całości dorosłego zaświecają się dwa - jeden po każdej stronie. Dzieci nie jada, więc nie bierzemy ich pod uwagę w tej mechanice. W każdym razie, wypełnienie wszystkich punktów pozwala mu na powrót do ludzkiego ciała. To odkrycie było prawdziwą rewolucją w życiu Maze. Szkoda tylko, że jego ofiary nie ubierały się jakoś lepiej, ich ciuchy nie były w jego stylu.
Jednak co z tego? Siedział wciąż sam w zimnej jaskini na zadupiu Kanady. Dlatego opcja przeniesienia się do miasta znanego z dziwów oraz potworków była wręcz idealna! Nikt się raczej nie obrazi, jak raz na jakiś czas zniknie kilka osób? Ewentualnie zrobi się akcje społeczną ‘Dokarm Maze’ lub wmówi ludziom, że Wendigo to zakazany gatunek. Pożyjemy, zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liro
Króliczy Admin
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 15/09/2015

PisanieTemat: Re: Maze, czyli zimowa odmiana narwanego zombie   Nie Sty 07, 2018 5:36 pm


_________________
#D44657

TAJNE KPPOSTAĆ CZŁOWIEKA POSTAĆ KRÓLIKA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mysterytown.forumpolish.com
 
Maze, czyli zimowa odmiana narwanego zombie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mystery Town :: Zapisy :: Karty Postaci-
Skocz do: